Kat przy kominku - o przemocy w polskich domach na Wyspach pisze Wiktor Moszczyński #FELIETON

  • 26.06.2019, 12:52 (aktualizacja 14.08.2019, 14:22)
  • Wiktor Moszczyński

Podziel się:

Oceń:

Kat przy kominku - o przemocy w polskich domach na Wyspach pisze Wiktor Moszczyński #FELIETON kampaniespołeczne.pl Plakat kampanii społecznej z 1997 roku
“Zejdź ze mnie!... Wyjdź z mojego mieszkania!” głos wrzeszczącej kobiecy przebił się przez ciszę nocną w zamożnej dzielnicy południowego Londynu.

Podniesiony głos mężczyzny orzekł że nie wyjdzie. Słychać było odgłos zbitych talerzy a potem grobowa cisza. 

Przerażony losem kobiety sąsiad zadzwonił na policję. Przyjechały na syrenie trzy samochody policyjne. 

Po godzinie samochody odjechały a policja oznajmiła że obydwoje domownicy nie czuli się zagrożeni i że nie było powodu do dalszej interwencji przez policję. 

Bohaterem nocy był wyraźnie przezorny sąsiad. Okazuje się że nawet przyszły (chyba) premier Zjednoczonego Królestwa też podlega prawu policji do interweniowania w potencjalnym „incydencie przemocy domowej”.

Niby inny świat ale nie jest to tak odległa sytuacja od tragicznych zjawisk opisanych ostatnio w polonijnych mediach, o rosnącym problemie przemocy domowej w polskich rodzinach we Wielkiej Brytanii. 

Maciej Matusiak, policjant pracujący dla Merseyside Police dawał przykłady gdzie, w wyniku niekontrolowanej przemocy domowej, Polak czy Polka zostali zamordowani przez partnera. 

W ciągu ostatnich 8 lat dawał przykłady 10 takich wypadków na swoim terenie. 

Przeważnie chodziło o kobiety zamordowane przez partnera czy męża w sytuacji gdzie maltretowanie i bicie ofiary trwało już przez szereg lat ale nikt nią zawiadamiał policję czy lokalną służbę społeczną o tych zajściach. 

Kat przy kominku domowym znęca się nad swoją ofiarą fizycznie czy psychicznie, a ofiara trzyma wszystko dalej w tajemnicy z nadzieją, że partner w końcu zmieni się czy że jest to wstydliwa sprawa prywatna ofiary.

Matusiak wyjaśniał że po każdej takiej tragicznej śmierci policja, łącznie ze służbami publicznymi, przeprowadza tzw. Domestic Homicide Review podczas którego bada się stosunki wewnątrz rodziny, metody przemocy fizycznej i psychicznej, kto o tym wiedział i kto mógł o tym powiadomić wcześniej służby albo policję aby dalszym znęcaniom zapobiec. 

>> Wniosek prawie zawsze ten sam. Ostatecznej tragedii można było uniknąć, ale ani ofiara ani najbliżsi nikogo nie zawiadomili. 

Dlaczego tak reagują tutejsze ofiary przemocy i ich znajomi? Matusiak podaje parę przyczyn. 

Po pierwsze, Polacy raczej unikają z zasady kontaktu z brytyjską policją, czy służbami społecznymi (dla wielu ta groźna “S.S.”), czy jakimikolwiek instytucjami państwowymi. 

Istnieje obawa że ofiara zwracająca się do policji lub do pracownika opieki społecznej może ewentualnie ściągnąć na siebie uwagę i stracić prawa rodzicielskie do swoich dzieci. 

Plotka taka się szerzy częściowo z ignorancji a częściowo ze świadomości że dzieci są czasem zabierane rodzicom kiedy obydwoje rodzice tworzą toksyczną atmosferę przemocy, pijaństwa czy choroby psychicznej. 

W odróżnieniu od Polski gdzie otoczeni byli członkami rodziny czy kolegami lub koleżankami z pracy, tu często ofiary nie mają komu się zwierzyć prywatnie i czują się osamotnione. 

Onieśmielone są też czasem tym że poza partnerem nie mają żadnych środków do życia i nie nie podlegają parasolowi legalnych świadczeń czy opieki społecznej należnej osobom żyjącym tu legalnie. 

>> Ponadto działają tu też zahamowania językowe.

Na drugim miejscu, niechęć do komunikowania się z instytucjami opieki społecznej są częściowo sprawą “modelu kulturowego tolerującego przemoc w domu” wyniesionego jeszcze z Polski. 

Jeszcze w wielu domach polskich przyjmowano do niedawna jako normę kary cielesne dla dzieci. 

Ofiara najczęściej przyjmuje na siebie odpowiedzialność za to że jest bita czy maltretowana. 

Sprawa pozostaje wtedy wewnętrzną tajemnicą rodzinną. 

Po trzecie, ofiary przemocy nie zawsze wiedzą że są ofiarami przemocy. 

>> Przemoc nie musi tylko być fizyczna. 

Może też być oparta na stałym znieważeniu słownym, na ograniczonym dostępie do pieniędzy, czy na zagłodzeniu. 

Ma się poczucie że się jest osobą bez żadnych wartości czy praw. 

Osobiście uważam że wynika to często z partnerstwa dwóch osób psychicznie słabych, ale jedna z nich odkrywa że jest mocniejsza od swojego partnera i to konsekwentnie wykorzystuje. 

Najgorsza tyrania może być tyranią osoby słabej która może się wyżyć nad osobą jeszcze słabszą. 

Constable Matusiak apelował aby ofiara przemocy lub przyjaciel czy sąsiad dzwonił na telefon Crime Stoppers 0800 555 111 i w razie potrzeby poprosił od razu o polskiego rozmówcę. 

Lepiej to niż czekać na ostateczną tragedię. 

Wówczas policja i służby społeczne mogą zrobić wiele. Mogą przypomnieć - zarówno oprawcom i ofiarom przemocy - o swoich prawach i obowiązkach.

Mogą narzucić sprawcom przemocy 14 lub 28 dni braku kontaktu z ofiarą czy rodziną.

Mogą szczególnie brutalnych partnerów wziąć do sądu i skazać na ileś lat do więzienia. 

Na każdym kroku ofiara może szukać tłumacza znającego język polski i ma do takiego tłumacza prawo. 

Nie każdy kontakt jest owocny, i może nie zawsze spełnia potrzeby ofiary, ale to często dlatego że ofiara sama nie wie jakie chce rozwiązanie. 

Czasem też taka skarga może ofiarę zostawić zupełnie samotną bez opieki jeżeli dotychczas jej pobyt w Anglii nie był zarejestrowany. 

W takich wypadkach konsulat stara się pomóc w ułatwianiu takiej osobie powrotu do Polski. 

Często, po pierwszej skardze, ofiara czy świadek wycofują swoją skargę czy swoje zeznania, bo straszono je utratą dzieci lub partner wykorzystuje ten moment do natężenia przemocy. 

Wtedy najczęściej też następują akty zabójstw, właśnie w momencie próby wyjścia z toksycznego związku. 

Dlatego potrzebne jest szybkie wsparcie doradcy z lokalnego urzędu, czyli tzw. Independent Domestic Violence Advocate. 

>> Dopiero przy takim instytucjonalnym wsparciu interwencja policji bywa skuteczna. 

Istnieje tzw Freephone 24-godzinny National Domestic Violence Helpline 0808 2000 247, który ma też polskojęzycznych pracowników. 

Ważnym dyskretnym wehikułem informacji mogą być kontakty przez parafię czy szkołę sobotnią. 

Najlepiej gdy taka ofiara może skorzystać z porad tutejszej specjalistycznej organizacji polskiej. 

Niestety organizacje te, mające tak kluczową rolę w walce o bezpieczeństwo i sprawiedliwość dla ofiar przemocy domowej, często prowadzone są przez wolontariuszy lub profesjonalistów o niepewnym finansowym zapleczu. 

Mimo tego w swoich ograniczonych możliwościach mogą wykonać bardzo dużo. 

Rola takiej krajowej organizacji jak Poles in Need Centrum Pomocy Familia, prowadzonej z biura wewnątrz POSK-u, przez Annę Jańczuk, ogranicza się często do uzyskania kluczowych informacji od ofiary czy świadka i przekazania jej do odpowiedniej instytucji w dzielnicy gdzie mieszka ofiara, lub do adwokata. 

Aby można było udzielić bardziej zaawansowanej pomocy, Centrum Familia musiałaby uzyskać dużo większe środki na odpowiednich specjalistów. 

Podobną organizację w Manchesterze, ale działającą bardziej na skali rejonowej, prowadzi organizacja Vesta, pod kierownictwem Ewy Wilcock. 

Przez cztery lata ofiarowała całodniowy “Polski Telefon Zaufania dla Ofiar Przemocy w Rodzinie” ale w lipcu ubiegłego roku musiała to zakończyć ze względu na brak wsparcia finansowego. 

Uzyskanie funduszy na te cele od organizacji brytyjskich jest utrudnione tym że te organizacje służą tylko jednej mniejszości. 

Z mojego doświadczenia jako radny na Ealingu miałem duże trudności w uzyskaniu wsparcia finansowego dla biura porad przy parafii polskiej czy dla Southall Black Sisters, które pomagały prześladowanym kobietom w zamkniętym świecie rodzin hinduskich. 

Inną inicjatywą jest projekt samorządowy Opoka w Bristolu, który ogłaszał w internecie że pomagał aż w 600 sprawach ofiar przemocy domowej.

Co innego 600, a co innego 600 tys.

Ta druga suma to ilość incydentów przemocy zarejestrowanej przez policję brytyjską jako przestępstwa na całą Anglię i Walię w okresie jednego roku. 

Jest to duża cyfra ale zaledwie połowa incydentów przekazanych policji, bo według Office of National Statistics przeszło 1,2 mln kobiet rocznie zgłasza przemoc domową policji. 

Okazuje się że jedna czwarta kobiet w Anglii i Walii doświadcza przemocy domowej choć raz w swoim życiu. 

>> Ponadto, też według ONS, dwie kobiety giną tu każdego tygodnia na skutek przemocy domowej. 

A więc nie jest to problem wyłącznie polski. 

Ale, choć na mniejszą skalę problem rodzin polskich i innych mniejszości narodowych jest tym ostrzejszy że przemoc domowa jest częściej traktowana jako znormalizowany aspekt życia codziennego. 

Mimo pozytywnych osiągnięć dla wielu maltretowanych Polek sytuacja pozostaje groźna. 

Wobec wielu ofiar z zagranicy urzędnicy z Home Office starają ułatwić dla siebie sprawę przez nakaz deportacji ofiary, która ma niejasny status imigranta lub nie ma niezależnych środków do życia. 

W roku 2016 na przykład niemal jedną trzecią (czyli 1325) zgłoszonych zagranicznych ofiar przemocy domowej wydalono z kraju. 

Polskie ofiary przemocy są jeszcze nieco chronione posiadaniem obywatelstwa unijnego ale po brexicie to może się pogorszyć.  

Jest to kolejny problem prawno-społeczny dla polskiego społeczeństwa na Wyspach, w którym główne organizacje polonijne jak Zjednoczenie, POSK, Macierz Szkolna, Misja Katolicka i liczne niezależne agencje pomocy muszą przygotować wspólny program działania. 

16 września organizacja Poles in Need przygotowuje Konferencję o Przemocy Domowej w Londynie, podczas której specjaliści będą starali się podzielić doświadczeniem w celu stworzenia lepszego system pomocy zarówno ofiarom jak i oprawcom, aby zmniejszyć ryzyko kolejnych incydentów. 

Wiktor Moszczyński

Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu WielkaBrytaniaOnline.co.uk , który jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.

Pozostałe