Polscy artyści w UK w czasie pandemii koronawirusa. Rozmowa z Wiesławem Fałkowskim

  • 22.09.2020, 13:26 (aktualizacja 24.09.2020, 10:28)
  • Agnieszka Kuchnia-Wołosiewicz

Podziel się:

Oceń:

Polscy artyści w UK w czasie pandemii koronawirusa. Rozmowa z Wiesławem Fałkowskim Fot. Archiwum Autora Polscy artyści w UK w czasie pandemii koronawirusa. Rozmowa z Wiesławem Fałkowskim.
Żadna z osób, która zgodziła się opowiedzieć o swoich działaniach artystycznych podczas koronawirusa, nie jest przypadkowa. Remigiusz Juśkiewicz, Dorota Góczyńska-Bacik, a dziś Wiesław Fałkowski. Troje przyjaciół, którzy wzajemnie się wspierają i inspirują.

Poeta, autor tekstów piosenek i sztuk teatralnych, fotograf, dziennikarz, bloger - choć człowiek renesansu, to jednak mocno zakotwiczony w obecnej rzeczywistości, której artystycznego przekładu dokonuje w wierszach, felietonach lub zdjęciach, czyniąc to z pewnym dystansem i nutką humoru, ale i w pełni refleksyjnie. 

W swoim dorobku ma m.in. autorskie tomiki poetyckie, jest założycielem witryny internetowej “Teatralna Warszawa”, a także współtwórcą projektu poetycko-muzycznego “Remi & Falko”. 

Ponadto należy Grupy Artystycznej KaMPe w Londynie oraz współpracuje z Teatrem Katharsis w Dunstable, którego założycielką jest, wspominana już, Dorotka (odc. 2 cyklu), oraz z Magazynem Radia Polonia Montreal – Panorama. 

W Wielkiej Brytanii osobiście można go spotkać na różnych wieczorach poetycko-muzycznych, natomiast w Internecie w grupie felietomania.pl, gdzie publikuje swoje artykuły – co zresztą czynił przez cały okres lockdownu. 


W okresie pandemii na Twoim profilu z pewną regularnością pojawiały się wiersze – nowe, ale też takie kilkuletnie. Czy miały one (lub ich publikacja) jakiś związek z zaistniałą sytuacją?

Wiersze, czy ogólniej mówiąc literatura, powstają niezależnie od stanu epidemiologicznego, politycznego, gospodarczego itd. Tym zajmuje się raczej publicystyka. 

Nie można jednak powiedzieć, że procesy twórcze, których jesteśmy sprawcami, odbywają się w oderwaniu od rzeczywistości. 

Nie chcę wypowiadać się za innych, ale impuls wewnętrzny, bagaż doświadczeń, przeżyć i przemyśleń to jest to, co pierwsze popycha mnie do napisania tekstu. 

Ale równie ważna jest inspiracja otaczającym nas światem i to, co się w nim wyprawia.

Napisałem w ostatnim czasie kilka wierszy, skażonych wirusem, a może raczej smutną zapowiedzią zmian we współczesnym świecie, w społeczeństwach, w małych społecznościach lokalnych. 

Te zmiany odbywają się na naszych oczach. Ich nieuchronność wywołuje obawy, strach. 

Zadajemy sobie pytanie: czy podołamy? 

Na ile musimy się zmienić sami i swój sposób patrzenia na innych ludzi, a także otaczającą i często przytłaczającą rzeczywistość. 

Napisałem też kilka, jak mi się zdaje, lirycznych wierszy w ostatnim czasie. Ale i one noszą pandemiczne znamię.


W jednym z wierszy przepięknie opisującym niespełnioną miłość w przedostatnim wersie pojawia się nawiązanie do obecnej pandemii, czy to jakaś zagłada w znaczeniu metaforycznym?

(…) a może jest jakiś chętny

co chciałby opisać nasze kochanie

sprzedajmy mu naszą miłość
za parę groszy nędznych

starczy na chleb oliwę i pomidory

w tym czasie panującej zagłady

starczy na nikczemne kochanie


(Kochać nikczemnie, W. Fałkowski)


Odpowiadając na poprzednie pytanie zasygnalizowałem już, że nawet wiersze, które zdają się być liryczne, pisane emocjami (niektórzy mówią sercem, a nie rozumem), gdzie podmiot liryczny nosi bagaż niespełnionych marzeń, pragnień, miłości zawierają być może metaforyczne, a być może zupełnie realne pytanie: czy grozi nam zagłada dotychczasowych wartości? 

Może trzeba będzie zmienić skalę, według której dokonywaliśmy ocen? 

Może konieczne będzie ułożenie zupełnie nowej listy życiowych priorytetów? 

Zadaję te pytania, mając, być może naiwną nadzieję, że prawdziwe wartości nigdy się nie zatracą, a my – ludzie nie stracimy swojej wrażliwości.

 

 

Jesteś zaangażowany w pomoc Remiemu Juśkiewiczowi przy „Piosenkach na koniec tygodnia”. Na czym polega Twój udział w tym znakomitym projekcie, za który koronawirusowi należy się podziękowanie?

Zupełnie naturalnym jest dążenie każdego artysty do prezentowania swojej twórczości szerokiej publiczności. 

Remi Juśkiewicz pracował właśnie nad płytą, na której miały znaleźć się piosenki do wierszy Doroty Górczyńskiej-Bacik, Marii Duszki, Alka Wróbla i moich, kiedy przyłapała nas epidemia koronawirusa i zmusiła do pozostania w domach. 

Planowana była na maj i czerwiec tego roku trasa koncertowa w Anglii, Polsce i Niemczech. Remi, jako kompozytor i wokalista jest też współautorem płyty do wierszy naszej przyjaciółki, znanej poetki Grażyny Wojcieszko. 

Ta płyta szczęśliwie została już wydana i również miała być promowana na zaplanowanych koncertach. 

No ale plany koncertowe trzeba było zrewidować. 

Pozostając w izolacji szukaliśmy sposobu dotarcia do miłośników tego typu muzyki i poezji. 

„Piosenki na koniec tygodnia” są właśnie efektem tych poszukiwań. 

Audycja transmitowana na żywo z domowego studia Remiego w Londynie cieszy się coraz większym zainteresowaniem na całym świecie, a publiczność dopisuje. 

W ostatni weekend piosenek wysłuchało ponad 1500 słuchaczy.


Ty i Remi to duet z dłuższą historią współpracy. „Remi&Falko” – wróćmy na chwilę do tego wątku. Pytanie nie jest przypadkowe, ponieważ w czasie lockdownu Wasze wspólne utwory gościły u Ciebie na tzw. osi czasu na FB.

Trzy lata temu Remi natrafił w Internecie na moje wiersze i uznał, że to mogą być one dobrym materiałem na piosenki. 

Tak zaczęła się nasza współpraca i narodził się Remi&Falko Project. 

Na przestrzeni kilku miesięcy 2017 roku powstało kilkanaście piosenek, a do dzisiaj jest ich już chyba siedemdziesiąt. 

Kręcimy też teledyski. 

Można je znaleźć na You Tube i na Facebooku.

Ponadto, w tak zwanym międzyczasie, nagrana została płyta Może pojutrze. 

Znalazło się na niej 14 piosenek, których kompozytorem i wykonawcą jest Remi Juśkiewicz, natomiast autorami tekstów są: Dorota Górczyńska-Bacik, Maria Duszka i ja. 

Wszystkich, których zainteresuje ten projekt muzyczny, zapraszam na stronę zrzutka.pl, na której, zrobiwszy wpłatę na kwotę 30 zł, jednocześnie dokonuje się zakupu krążka – jeszcze przed oficjalną premierą. 

Internet stał się w ostatnich latach medium nie do przecenienia. 

Dla artystów jest narzędziem bardzo przydatnym. 

Publikując utwór – wiersz, piosenkę, teledysk, opowiadanie, obraz, fotografię, film czy po prostu występując na żywo, mamy tak dużą widownię, której nie zapewni żadna sala koncertowa, teatr, galeria. 

Przymusowy areszt domowy, czyli lockdown, potwierdził to znakomicie. 

Fenomen Internetu i portali społecznościowych jest zadziwiający. 

Wielokrotnie o tym już mówiłem. 

W kontekście tego może dziwić, że nadal w artystach, również we mnie, drzemie nieodparta chęć wydania swoich dzieł w postaci książki, płyty, zorganizowania wystawy. 

No cóż, chyba wiąże się to z tym, że pragniemy bezpośredniego kontaktu z odbiorcami. 

Tęsknimy za rozmową twarzą w twarz. 

Mam nadzieję, że tradycyjne formy prezentowania sztuki, muzyki i literatury nigdy nie zginą, mimo internetowej ekspansji.

Byłbym naiwny, gdybym nie dostrzegał także złych stron Internetu. 

Okazuje się że nasze profile na portalach społecznościowych, a nawet historię przeglądania stron www analitycy skwapliwie wykorzystują i tworzą tzw. „wzorce osobowe”. 

Byłoby pół biedy, gdyby reklama, którą nas potem atakują producenci różnych dóbr doczesnych dotyczyła jedynie pasty do zębów, butów czy prezerwatyw. 

Do tego jesteśmy już przyzwyczajeni i uodparniamy się. 

Okazuje się jednak, że analitycy stosując odkryte przez siebie algorytmy, stworzyli broń psychologiczną, którą wykorzystują do manipulowania całymi społecznościami. 

Ba, używają jej do manipulowania całymi społeczeństwami w celu osiągnięcia pożądanego przez zleceniodawcę wyniku wyborów prezydenckich czy parlamentarnych albo wyniku referendum dotyczącego wejścia czy wyjścia do/z Unii Europejskiej albo też szczepić się, czy się nie szczepić np. przeciwko grypie. 


Niestety koronawirus pomieszał wszystkim plany życiowe, ale także te artystyczne. Jesteś autorem spektaklu Przesiadki na Centralnym (w tym aktorem), który reżyseruje D. Górczyńska-Bacik. Premiera musiała zostać odłożona… 

Szczęśliwie zdążyliśmy jeszcze w lutym na scenie Domu Polskiego w Slough zaprezentować przedpremierowo fragment spektaklu. Widownia przyjęła nasz występ bardzo dobrze co sprawiło nam ogromną radość i przekonało nas ostatecznie, że warto poświęcać się pasji i pokonywać trudności w dążeniu do celu, w realizacji zamierzeń artystycznych. 

Jest przecież w Wielkiej Brytanii olbrzymia rzesza miłośników polskiej sztuki. 

Naprawdę warto. Jak tylko zalecenia zachowania tzw. dystansu społecznego zostaną złagodzone zabierzemy się do pracy, wykonamy kilka prób i zaprosimy na premierę.

A ja, pozostając w przymusowej izolacji od przyjaciół i pracy w grupie, wykorzystałem czas na dokończenie swoich planów i wydałem dwa kolejne tomiki z wierszami: O czym szepczą podziemne owady, do którego zrobiłem również ilustracje, oraz Destynacja, czyli którędy do Nikąd. 

 

Maria Mańkowska, redaktorka obu tomików, napisała w przedsłowiu do jednego z nich:

Polecając Państwu tomik Wiesława Fałkowskiego, myślę o wierszach, które mówią o tym, o czym na co dzień nie myślimy, co odsuwamy od siebie, chcąc żyć teraźniejszością, a co dla nas tak naprawdę powinno być istotne – refleksje nad życiem, świadomość naszego istnienia, wartościowanie określonych zachowań i postaw ludzkich.

Choć tytuł tomiku brzmi przygnębiająco, wiersze nie odbierają nam nadziei.

Znajdziemy w nich również utwory żartobliwe i sentymentalne – wspomnienia z przeszłości, w tym z dzieciństwa.

Pojawiają się też wiersze absurdalne. One mają w sobie coś z magii.


W trakcie pandemii byłeś także jurorem konkursu plastycznego i recytatorskiego zorganizowanego przez House of Polish & European Community. Jak od strony technicznej udało się takie przedsięwzięcie?

Inicjatorką zorganizowania tych konkursów jest Alicja Abba z House of Polish & Europen Community. 

To jej należą się wielkie brawa. 

Wydarzenie i działalność tej organizacji trzeba uznać za niezwykle ważną. 

Zainteresowanie jakie wzbudziły konkursy wśród uczestników – dzieci i młodzieży, ich duża liczba i wysoki poziom aorystyczny prezentacji pokazują jak bardzo potrzebny jest kontakt z polską mową i sztuką. Cieszę się, ze mogłem skromnie pomóc w tym przedsięwzięciu. 

Od strony technicznej okazało się to niezwykle proste: skorzystaliśmy z Internetu. Tak, to jest naprawdę dobre narzędzie.


Jesteś również artystą… kulinarnym. Fantastyczne zdjęcia i opisy potraw, które stworzyłeś, sprawiają, że z pewnością każdy uśmiecha się na ich widok i myśl o wykwintnym smaku. Czy była to koronawirusowa smakoterapia?

Fakt to powszechnie znany, że nigdy nie byłem szczupły, a trzy miesiące ukrywania się w domu przed koronawirusem sprawiły, że jeszcze trochę przytyłem. 

Moje zamiłowanie do gastronomi prawdopodobnie jest konsekwencją zamiłowania do jedzenia. 

Uważam, że jedzenie, smakowanie, delektowanie się potrawami, odkrywanie interesujących kompozycji smakowych jest rzeczywiście ważną i przyjemną umiejętnością życiową. 

W moim długim życiu miałem okazję zawodowo zajmować się gastronomią i rozwijać swoje zamiłowanie do przyrządzania potraw. 

Do tego, przygotowane dania są ciekawym obiektem do fotografowania, a fotografia to również moje hobby. 

Znam parę osób, które mówią, że smacznie gotuję. Mam nadzieję, że są to szczere opinie. 


Gdybyś mógł stworzyć własną receptę na trudne czasy, z jakimi mieliśmy i wciąż jeszcze mamy do czynienia, co by to było? 

Nie wierzę nikomu, kto twierdzi, że ma znakomitą receptę na tzw. trudne czasy i wie jak żyć. Jeżeli wolno mi coś podpowiedzieć, to nie traćmy wrażliwości, szanujmy się, wspierajmy i bądźmy dla siebie dobrzy. 

Przytulajmy się nawzajem. 

Omijajmy szerokim łukiem chamstwo, kłamstwo i obłudę.

No i kochajmy artystów!

Agnieszka Kuchnia-Wołosiewicz

Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu WielkaBrytaniaOnline.co.uk , który jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.

Pozostałe