A mama mówiła, że internety nie dla wszystkich są #FELIETON [FILMY]

  • 09.04.2019, 15:10
  • Piotr Dobroniak

Podziel się:

Oceń:

A mama mówiła, że internety nie dla wszystkich są #FELIETON [FILMY] YouTube/Adrian Urban
Już jest! Największy kryzys w mediach społecznościowych w UK z udziałem polskiej firmy. Tego się nie spodziewaliście? Wojna pomiędzy znanym vlogerem a jedną z polskich firm, grzeje od wczoraj internet.

Zaczęło się niewinnie – zwykle się tak zaczyna. uRban w Londynie zamieścił na swoim profilu o tej samej nazwie, film z wizyty w jednej z polskich piekarni w Londynie. Film można obejrzeć poniżej:

 

 

Tytuł filmu – Największa polska piekarnia w Anglii – musiał rozgrzać umysły konkurencji do białości i chyba gdzieś w głowach nie zaświeciła się lampka ostrzegawcza.

Zapaliła się za to inna.

Ktoś z przedstawicieli piekarni postanowił odpowiedzieć na tę „zniewagę” i napisał do autora filmu maila z uwagami co do zawartości artystyczno–merytorycznej owego produktu wizualnego.

uRban w Londynie maila przeczytał z uwagą i odpowiedział w swoim stylu.

To spowodowało małą karuzelę maili pomiędzy vlogerem a „szanowną konkurencją” piekarni z filmu uRbana.

Tak nakręciła się mała spirala nienawiści, która po jakimś czasie robiła się coraz większa.

uRban akurat podczas tejże wymiany wiadomości – w pewnym momencie „szanowna konkurencja” zaczęła używać w korespondencji języka urzędowego obowiązującego w UK – przebywał na wywczasach w Azji.

Sprawa jakby przycichła, jednakże uRban w Londynie na swoim vlogu, po powrocie z wywczasów, opowiedział o całej sytuacji oraz zacytował dosyć dokładnie wspomnianą wyżej korespondencję, co z kolei możecie obejrzeć tutaj:

 

 

Dużo wcześniej na swoim profilu na Facebooku uRban informował o całym zamieszaniu.

Już wtedy jedyna myśl na jej temat brzmiała: Ktoś nie umi w internety i na siłę próbuje tym zainteresować innych. A w internety cza umić – jak mówi stare chińskie przysłowie ;)

Najprostszym, żeby nie powiedzieć najlepszym, rozwiązaniem byłoby po prostu zaprosić vlogera do swojej firmy i pokazać, że „szanowna konkurencja” też nie gęsi.

Niestety ktoś postanowił iść na udry i zamiast sytuację obrócić w żart (albo po prostu ją przemilczeć) „szanowna konkurencja” postanowiła udowodnić na przekór światu, że film filmem ale sprawiedliwość musi być po ich stronie.

Zgodnie z resztą z inną zasadą, że „moja prawda jest najmojsza”.

 

Po opublikowaniu filmu polski internet w Wielkiej Brytanii rozgrzał się lekko, bo „szanowna konkurencja” znana jest ze swoich produktów niezgorzej jak piekarnia z filmu uRbana.

Spowodowało to falę hejtu, która tradycyjnie jest większa od słabych i dość nielicznych prób pochwały „szanownej konkurencji”.

Skąd internauci wiedzieli o kogo chodzi? No właśnie, to jest potęga internetu. Uwierzcie mi, że długo nie szukali.

Na profilu fejsbukowym posypały się niepochlebne komentarze, które wisiały na fanpejdżu dość długi czas zanim ktoś znowu się zorientował w firmie że coś się dzieje.

Zanim zaczęto kasować komentarze z hejtem, ranking fanpejdża spadł dużo poniżej trzech gwiazdek (na pięć możliwych).

Wreszcie ktoś wyłączył możliwość oceny na fejsie, a pojedyncze negatywne komentarze jeszcze gdzieś tam się pokazują pod postami.

Podobna rzecz dzieje się w rankingu Google. Podczas pisania tego tekstu ranking „szanownej konkurencji” spadł do historycznej 2,6 gwiazdki (na pięć możliwych).

Tam też komentarzy nieprzychylnych jest większość.

Pod samym filmem na You Tube – z odpowiedzią uRbana – też rozpętało się małe piekło hejterskie.

 

O ile na Facebooku można sobie wykasować nieprzychylny komentarz czy zablokować hejterów, o tyle na Google i na You Tube sprawa jest już bardziej skomplikowana i złożona. Jeśli pod oceną pojawią się komentarze, to Google niskiej oceny nie usunie. A ranking sobie spada...

Można oczywiście mówić o „gównoburzy”, tyle że jakkolwiek nie nazwiemy sytuacji to ona już się dzieje. Piekarniany pijar spada.

Niestety ktoś wywołał wilka z lasu i „szanowna konkurencja” jest teraz flekowana za jakość. Negatywne oceny takowej pochodzą nawet sprzed dwóch lat.

No i na co komu to było?

Tym bardziej dziwi fakt, że ktoś próbuje wmówić vlogerowi, że film jest reklamą i podlega takowym regulacjom.

Pomijam już fakt, że w filmie o „Największej polskiej piekarni w Anglii” nazwa konkurencji nie jest poruszana w ogóle. Ba! Nawet nie ma takiego tematu.

Pomijam, bo „vlogerowanie” to raczej prawo prasowe niż reklamowe i pod takie regulacje podpada. A w tym kontekście maile – które vloger wyraźnie odczytuje jako groźby – są próbą wpłynięcia na wolności wypowiedzi.

I nie mówmy też o możliwych rozprawach sądowych, bo

system w UK jest inaczej skonstruowany od polskiego, powszechnego zwyczaju podawania do sądów wszystkich za wszystko.

 

Jeśli dojdzie do jakiejkolwiek urzędowej konfrontacji, najpierw będą się musiały wypowiedzieć instytucje odpowiedzialne za regulacje obu branż – reklamowej i prasowej.

Tyle tylko, że najpierw „szanowna konkurencja” będzie musiała udowodnić, że film uRbana był reklamą a nie reportażem, filmem dokumentalnym tudzież felietonem filmowym.

Tak czy inaczej, brnięcie w ten syf dalej, odbije się niekorzystnie dla Goliata, który walczy z Dawidem.

Ludzie nie lubią gdy ktoś z pozycji większego próbuje zaszkodzić mniejszym.

Sytuacja patowa?

Zobaczymy jak z największym polskim kryzysie w mediach społecznościowych w UK poradzi sobie polska firma.

I nie piszę tego z patosem, bo oczywiście na świecie były o wiele większe kryzysy, staram się ocenić sytuację.

Wiem natomiast jedno. Wiem kto już wygrał.

 

Jest to na pewno „bohaterka” pierwszego filmu uRbana.

Teraz ktoś z tamtej firmy z filmu o piekarni, powinien wysłać do „szanownej konkurencji” co najmniej kosz kwiatów.

W podziękowaniu.

W podziękowaniu za tyle darmowej reklamy :)

Cza umić w internety jednak...

 

PS

Jakby ktoś chciał podać o coś autora tego felietonu do czegoś, to proponuje najpierw zapoznać się z definicją słowa FELIETON, a jeśli to nie pomoże, to zalecam skorzystanie z formularza z napisem COMPLAINTS w stopce niniejszego portalu.

cool

Piotr Dobroniak

Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu WielkaBrytaniaOnline.co.uk , który jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.

Pozostałe