Jaśniejsza Strona Medalu #FELIETON (Czasy koronawirusa - pomoc)

  • 02.05.2020, 13:14
  • Wiktor Moszczyński - felieton ukazał się również w londyńskim Tygodniu Polskim 

Podziel się:

Oceń:

Jaśniejsza Strona Medalu #FELIETON (Czasy koronawirusa - pomoc) https://www.facebook.com/Thepolishbakery
Człap, człap. 30 żółwich kroków w jedną stronę i 30 kroków z powrotem, szurając przed sobą balkonikiem, kapitan Tom Moore przemierzał stokrotnie szerokość swojego ogrodu. Celem był zdobycie 1000 funtów w prywatnych dotacjach dla brytyjskiej służby zdrowia która wybawiła go tydzień wcześniej od zakaźnego wirusa.

Jak wiemy z mediów wyczyn 99-letniego kombatanta ukoronowany został tryumfalnym uzyskaniem, nie tysiąca funtów, ale przeszło 27 milionów funtów na swój cel i zdobyciem pierwszego miejsca w liście brytyjskich przebojów stwarzając fasadę dla popularnej piosenki “When you walk through the storm”.

Sukces starego bohatera był chyba najjaskrawszym przykładem pasma rozjaśniających wyczynów którymi BBC i inne środki masowego przekazu starały przekroczyć czarny horyzont błyskiem optymistycznego światła.

 

Podobnych przykładów było wielu w mediach brytyjskich.

Influenserzy medialni stali się nowymi gwiazdami, jak na przykład 6 osobowa rodzina Marsh, która zaśpiewała w dwa głosy unowocześnioną wersję piosenki “One day” w której odtwarzają wszelkie rodzinne bolączki i frustracje życia izolowanego.

Pocieszają nas ekstrawaganckie wyczyny, oryginalne formy gimnastyki przy użyciu rolek papieru toaletowego, nowe gry komputerowe wchłaniające przeszło 10 milionów nowych graczy w jednym tygodniu.

Oddaleni od swoich bliskich fizycznie, przybliżamy się do siebie na ekranach naszych laptopów i smartfonów, wykorzystując nowe aplikacje internetowe jak Houseparty czy Zoom.

W osiedlach mieszkaniowych poznajemy imiennie po raz pierwszy naszych sąsiadów poprzez WhatsApp, wymieniamy się drobnymi usługami, kupnem żywności, poradami kuchennymi, oceną najnowszych ofert Netflixu, czy kawałami, mniej czy bardziej sprośnymi.

 

Udaje się wprowadzić wirtualne wersje życia codziennego aby zaspokoić potrzeby i obawy społeczeństwa.

Media ofiarują alternatywne nabożeństwa.

Na miejsce corocznej wystawy Chelsea Flower Show, uczestnicy mogą utrwalić swoje projekty ogrodnicze w podcastach.

Zastępując londyński 26 milowy maraton który oryginalnie miał mieć miejsce 26 kwietnia, uczestnicy i sponsorzy ofiarują tzw “2.6 Challenge” aby zebrać przynajmniej te £4mld na różne cele charytatywne które korzystały co roku z maratonu.

Choć te same mury mieszkania nas otaczają tydzień w tydzień a następne wakacje są daleko daleko za horyzontem, to żyjemy co raz bardziej w świadomości że tworzymy tkankę dotychczas nieznanego nowego społeczeństwa.

 

Nie widzimy w tym nowym świecie tej apokalipsy którą nam zapowiadały w obliczu klęski wirusowej fantazjujący powieściopisarze czy filmowcy.

Wyczuwa się ład społeczny widząc zmniejszoną liczbę samochodów czy spokojny ogonek ludzi czekających cierpliwie z wózkami w dwumetrowych odstępach aby wejść do supermarketów.

Co prawda mamy regularnie na naszych ekranach majaczące ekspozycje prezydenta Trumpa, ale to jeszcze nie to samo.

Nawet i on zrezygnował ze swoich codziennych konferencji prasowych.

 

Ale nie dla wszystkich życie jest tak różowe.

Wiemy że w brytyjskich szpitalach zmarło już z powodu Covid-19 przeszło 20 tysięcy osób walczących desperacko lecz daremnie o każdy oddech przekazany im przez respirator.

Giną w męczarni, odosobnieni od swoich rodzin, otoczeni przez zmęczone pielęgniarki zakryte jak anioły śmierci w maskach i okularach ochronnych.

Ale wiemy też że wiele tysięcy innych, jeszcze nie objętych statystykami, umiera w domach starości, czy osamotnionych w swoich mieszkaniach.

Już była mowa wśród dziennikarzy BBC, że zgony poza szpitalami mogłyby obejmować dodatkowe 10 tys. ofiar na Wyspach.

Organizacja Food Foundation oblicza, że z powodu braku komunikowania się lub braku pieniędzy około 8 milionów mieszkańców Wielkiej Brytanii żyje z groźbą zagłodzenia przez nieregularność czy brak posiłków.

Częściowo wynika to z rosnącej ilości bezrobotnych.

Na ich cele powstają inicjatywy jak Felix Project aby dostarczać takim zagrożonym domostwom darmowe jedzenie.

 

W samym Londynie ta akcja zebrała już po paru dniach 3 miliony funtów.

Te akcje wspierają inicjatywy rządowych programów jak National Shielding Helpline ofiarujący pomoc w dostarczeniu jedzenia i lekarstw najbardziej narażonym lub Covid-19 Adoption Support Fund ofiarujący porady i terapie na obawy stresu i schorzeń wynikających z narzuconej izolacji.

Inicjatywy te znajdują się również i w polskim społeczeństwie na terenie Wielkiej Brytanii.

Powiernicy Towarzystwa Pomocy Polakom (TPP) postanowili sięgnąć do rezerw Towarzystwa i planują w przyszłym tygodniu uruchomić Fundusz Koronawirus o wysokości 50 tys. funtów, by pomóc Polakom mieszkającym w Wielkiej Brytanii i których epidemia koronowirusa dotknęła finansowo w sposób wyjątkowy.

Organizacje i osoby indywidualne będą mogły składać dotacje na ten Fundusz.

Prezes TPP Janusz Sikora-Sikorski powiada “ Nadzwyczajna sytuacja wymaga nadzwyczajnych odpowiedzi, szczegóły będą ogłoszone w przyszłym tygodniu.

Organizacje jak Poles in Need na Ealingu pod kierownictwem Anny Janczuk, czy Polish Klan Association w dzielnicy Hounslow pod kierownictwem Malwiny Kukaj, współpracują z lokalnymi samorządami, dostarczając naszym samotnym polskim emerytom ciepłe słowa pociechy i ciepłe posiłki często na 3 dni z góry.

Wspierają organizacje jak St. Mungo przygotowując paczki dla bezdomnych zawierających jedzenie, lekarstwa, czasopisma, książki.

 

Pomagają w identyfikowaniu ofiar przemocy domowej.

Tym ostatnim jest szczególnie trudno pomóc gdy w obecnym kryzysie kobiety zmuszone są żyć ze swoimi gwałtownymi partnerami dręczone dodatkowo choć niesłusznie obawą że wszelkie ich skargi mogą zakończyć się odebraniem im dzieci.

Nasze organizacje rozdają ulotki i publikują na Facebooku czy w swoich portalach informacje dla osób ze słabą znajomością języka polskiego o ochronie przed wirusem, o szczegółach rządowych przepisów antykryzysowych i porady gdzie i jak mogą dostać wsparcie i pożywienie.

Apelują wciąż o pomoc w dostarczeniu pokarmu i książek, uzyskując wsparcie od wielu polskich przedsiębiorstw, jak na przykład od sieci sklepów Mleczko które już przekazało około 13 tys. funtów na zakup jedzenia.

Wśród reklamowanych jadalni z ciepłymi daniami na wynos dla pracowników służby zdrowia i osób potrzebujących na terenie Ealingu znajduje się też restauracja Polish Paradise w dzielnicy Hanwell.

 

East European Research Centre też ma pełne ręce roboty.

Do niedawna miało biuro w POSK-u, ale obecnie po zamknięciu budynku, załatwia sprawy swoich klientów telefonicznie.

Masowe bezrobocie spowodowane zawieszeniem działalności wielu przedsiębiorstw nie oszczędziło Polaków.

Dramatycznie wzrosła potrzeba na załatwienie zasiłku powszechnego Universal Credit dla wielu samozatrudnionych i dla rodzin w potrzebie.

Mają do czynienia też ze zestresowanymi samotnymi matkami, które nie dość że są bez pracy i bez dochodu, ale jeszcze muszą pilnować naukę swoich dzieci.

Dramatyczna sytuacja tak wielu Polaków pogorszona jeszcze jest tym, że osoby które nie zdążyły załatwić sobie status osiedlenia (“settled status”) mają trudności w przekonywaniu urzędników, że mają prawo do takich samych benefitów, co Brytyjczycy którzy stracili swój dochód.

EERC też prowadzi swój fundusz kryzysowy aby zainterweniować z pomocą materialną dla Polaków i innych wschodnio-europejczyków w najbardziej drastycznych okolicznościach.

 

A Polki w Norwich masowo szyją maseczki, worki i uniformy dla lokalnych pracowników służby zdrowia.

Inicjatywa powstała oryginalnie w polskim zakładzie krawieckim Krystyny Gałek.

Lokalni Polacy złożyli się na kupno maszyn do szycia i odpowiedniego materiału, nawet uzyskując tu pomoc materialną z Konsulatu.

Ale w Norfolk, jak i w Londynie, dramatyczny jest los Polaków którzy nagle stracili pracę, szczególnie ci którzy działali na kontraktach zerowych czy wychowywali dzieci.

Dorota Darnell z organizacji Norfolk Polonia CiC nakręciła 3 odcinki filmowe w którym określała jak trzeba składać podania na zasiłki które było szeroko odbieranie lokalnie a które powinno być szerzej rozpowszechnione.

Ale i tu pozostaje stały dylemat, a mianowicie jak pokryć koszta życia w tych 6 tygodniach w których się czeka na pierwszą wypłatę przyznanego już zasiłku.

I tu trzeba pomagać rodakom w poważnym kłopocie zakupując im żywność, pieluchy i inne artykuły pierwszej potrzeby.

Indywidualni Polacy działający w służbie zdrowia czy opiece społecznej często muszą interweniować z ponadnormowym wysiłkiem gdy są wezwani jako tłumacze aby udzielić pomocy ztraumatyzowanym nieznającym języka rodakom w szpitalu, czy w ambulansie, czy w rozmowie z urzędnikiem biura świadczeń.

 

Każda taka pomoc jest wyczerpująca, wymagająca zazwyczaj wielkiej cierpliwości i stanowczości, jak i szeregu godzin wolnego czasu, aby dopilnować to co danemu pacjentowi się należy.

W jednym wypadku policja wezwała Polkę zatrudnioną w klinice aby opatrzyła poranioną starszą panią po wypadku która nagle przestała oddychać. Okazało się, że wcale nie zmarła ale trzymała dech bo nie chciała w żadnym wypadku odzywać się w nieznanym języku do policji.

Chwalimy i przyklaskujemy na każdym kroku pracowników NHS.

Nasza Ambasada nawet przygotowała krótki filmik w którym brytyjskiej służbie zdrowia dziękowali Polacy.

Słusznie.

Ale szczególne podziękowania należą się naszym polskim bohaterskim wolontariuszom i pracownikom wszelkich służb medycznych i opiekuńczych którzy tu pomagają Polakom w potrzebie.

Apeluję też do tych bardziej zasobnych polskich fundacji w Londynie aby w tym okresie byli gotowi wesprzeć finansowo tę charytatywną działalność.

 

Wiktor Moszczyński - felieton ukazał się również w londyńskim Tygodniu Polskim 

Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu WielkaBrytaniaOnline.co.uk , który jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.

Pozostałe