Donos na Andersa #FELIETON (50. rocznica śmierci generała)

  • 19.04.2020, 16:27 (aktualizacja 19.04.2020, 18:04)
  • Wiktor Moszczyński - felieton ukazał się również w londyńskim Tygodniu Polskim 

Podziel się:

Oceń:

Donos na Andersa #FELIETON (50. rocznica śmierci generała) By unknown-anonymous - Centralne Archiwum Wojskowe, Domena publiczna, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=61651923 Na zdjęciu Tadeusz Klimecki i Władysław Anders 1943 rok.
Generał Władysław Anders to jeden z naszych czołowych bohaterów narodowych. Po nim nazwano wiele ulic, placów i szkół po odzyskaniu niepodległości w latach 90-ych. Anders był widziany przez Polaków jako Mojżesz wyprowadzający armię 115 tys. byłych zesłańców z domu niewoli.

Również widziany był w tej roli przez Żydów po wyprowadzeniu 4 tys. ich żołnierzy i około 1 tys. sierot żydowskich do ziemi obiecanej, czyli do Eretz Israel.

Około 3 tys. tych żołnierzy zostało ostatecznie na terenach Palestyny aby walczyć o niezależne państwo izraelskie, a charytatywne organizacje żydowskie przygarnęły sieroty.

Generał Anders jest zarówno bohaterem w Izraelu, jak i w Polsce.

Na stronie internetowej powszechnie szanowanego żydowskiego archiwum holokaustu Yad Vashem wyszukiwałem wpisy pod hasłem „generał Anders”.

 

Natrafiłem tylko na jedyną dłuższą rozprawę, która spowodowała że włosy stanęły mi dęba z wrażenia.

50 stronicowy tekst kipiał nienawiścią do generała, i do Polski w całości, pomawiając ich insynuacjami i tendencyjnymi przykładami o jawny antysemityzm i szowinizm, przekręcając niemal w całości rolę generała.

Anders jest nie tyle oskarżony tu bezpośrednio przez autora o antysemityzm, ale raczej obsmarowany różnymi drobniejszymi przykładami, które zabrudzają szlachetny wizerunek generała Andersa jako wielkiego Polaka i sympatyka narodu żydowskiego.

Na pierwszym miejscu autor Yisrael Gutman ma generałowi za złe że przy każdym spotkaniu z delegacją żydowską rozpoczynał od przypomnienia jej jak wiele w roku 1939 środowisk żydowskich entuzjastycznie przywitało wrogich najeźdźców sowieckich.

Przypominał im że może nastąpić za to rozliczenie w wolnej Polsce.

No cóż? Przecież było w tym dużo prawdy.

 

W momencie gdy Polacy przeżywali tragedię utraty własnego państwa i upokorzeń przed butą nowych okupantów, wielu Żydów i Ukraińców cieszyło się z tej klęski.

Państwo polskie nie zawsze traktowało swoje mniejszości sprawiedliwie, ale w oczach Polaków nic nie mogło uzasadnić ten wyraz zdrady utraconego państwa, ledwo co wskrzeszonego 20 lat wcześniej.

Drugim oskarżeniem był nieco pogardliwy stosunek polskich oficerów do potencjalnych żydowskich rekrutów do wojska.

Cytuje tu wypowiedzi w tym tonie Andersa i Sikorskiego na konferencji ze Stalinem.

Myślę jednak że taki pogląd był wówczas powszechny wśród oficerów wszystkich armii europejskich, łącznie z Brytyjczykami.

 

Sam Stalin wyrażał podobną negatywną ocenę o żydowskim żołnierzu.

W końcu nie mieli z czym porównywać bo od tysiąca lat nie było żadnej żydowskiej armii, ani nawet żydowskiego pułku, a Żydzi tylko chcieli żyć spokojnie i rzadko ochotniczo zaciągali się do wojska.

Znakomitą armię przyszłego Izraela nikt jeszcze nie mógł wyobrazić.

Oczywiście przekonanie o rzekomej tchórzliwości żołnierza żydowskiego było niesłuszną uogólnioną oceną, ale powszechną, i nie tylko polską.

Następnym oskarżeniem Gutmana były rzekome komentarze Andersa o nadmiarze żydowskiego charakteru wojska poprzez masowy przypływ Żydów zaraz po ogłoszeniu amnestii.

Rzeczywiście, w pierwszych tygodniach przyjmowania ochotników do nowo tworzącej się armii około 40 proc. pierwszego narybku przyjętych rekrutów byli obywatele polscy wyznania mojżeszowego.

 

Pamiętajmy że każdy nowy ochotnik wstępujący do wojska ratował w ten sposób siebie i rodzinę przed dalszym głodem i poniewieraniem na nieludzkiej ziemi.

Pośród nich najszybciej wypuszczano z pobliskich łagrów i przysiołków właśnie ochotników żydowskich.

Stalin narzucił Andersowi ograniczoną ilość miejsc w nowym wojsku a więc im więcej przyjmowano polskich Żydów tym mniej było miejsca później dla spóźnionych rdzennych Polaków zjawiających się z dalszych terenów.

Andersa zacytowano gdy wyrażał obawy co do nadmiaru żydowskiego charakteru jego wojska w obliczu przyszłej walki na życie i na śmierć o niepodległą Polskę.

Czy żołnierz żydowski poświęci wszystko dla Polski jak zrobiłby to żołnierz polski?

Była to więc obawa o gotowość bojową wojska, a nie znak antysemityzmu.

 

Gutman zwraca uwagę na kontrastujący charakter przyjmowania ochotników do wojska.

Najpierw, do końca grudnia 1941, na zasadzie kto pierwszy ten lepszy, niezależnie od etnicznego pochodzenia; a potem, od stycznia 1942, gdy już głownie nie dopuszczano Żydów do wojska.

Porównuje bardziej negatywną postawę oficerów polskich w tym czasie wobec przyjmowania żydowskich rekrutów ale rzadko przypomina, że to było narzucone Polakom przez Sowiety.

Gutman przyznał że wprawdzie Stalin zakazał już w styczniu 1942 przyjmować inne narodowości do wojska polskiego ale autor uważał że to po prostu było zgodne z życzeniami samych Polaków.

Władze wojskowe, pisze, nie powoływały się na nakazy sowieckie gdy odrzucali aplikacje Żydów.

To niezupełnie prawda.

 

Polacy musieli się pilnować bo w każdej komisji rekrutacyjnej urzędował przedstawiciel NKWD.

Później NKWD musiało aprobować każdą listę nazwisk osób aprobowanych do ewakuacji.

Polskiej stronie zależało jednak na podkreśleniu wielonarodowego charakteru mieszkańców Rzeczpospolitej aby uzasadniać polskość terytoriów anektowanych przez Sowiety.

Trzeba pamiętać że umowa Sikorski-Majski zostawiła otwartą sprawę przyszłych granic polsko-sowieckich i konflikt o udział Żydów w wojsku polskim był jedną z elementów targu dyplomatycznego obu państw o granice.

Niestety pewni oficerowie dość brutalnie wykonywali instrukcje Andersa o nie przyjmowanie Żydów, i wykreślali innych już poprzednio przyjętych, bez powoływania się na autorstwo sowieckie tego rozporządzenia, co propagandowo ale cynicznie wykorzystało przeciw Polakom NKWD.

Gutman krytykuje odrzucenie przez Andersa koncepcji oddzielnego „legionu żydowskiego”, ale projekt byłby szkodliwy politycznie bo podkreślał „inność” żołnierzy pochodzenia żydowskiego, kiedy potrzebny był wizerunek integracji obywateli polskich różnych nacji.

Powstał wcześniej taki batalion żydowski w Koltubance który był z początku prześladowany przez przełożonego anty-semickiego oficera ale po czasie tego oficera zwolniono, a batalion dotarł do Persji i dopiero tam został wcielony do wojska polskiego.

 

Natomiast w większości sami Żydzi skrytykowali projekt „legionu żydowskiego” jako niepraktyczny.

Gutman krytykuje również rozkaz „uzupełniający” Generała Andersa z 30 listopada 1941.

Gutman pisze pozytywnie o pierwszym rozkazie generała z 14 listopada 1941 roku w którym nakazuje potrzebę przyjmowania i równego sympatycznego traktowania mniejszości narodowych (w tym też Żydów) w wojsku polskim.

Ale zaledwie 16 dni później powstaje drugi rozkaz generała uzasadniający buntującym się oficerom endeckim w Tocku, dlaczego „nasza racja wymaga nie drażnić Żydów” ale „będąc już gospodarzami u siebie po wygranej kampanii sprawę żydowską załatwimy tak, jak tego będzie wymagać wielkość i suwerenność naszej Ojczyzny oraz zwykła ludzka sprawiedliwość”.

Gutman nie pisze że rozkaz ten miał być przeznaczony nie dla zwykłych żołnierzy, a tylko dla samych przywódców, by „wyjaśnić nasze stanowisko podległym oddziałom”.

Rzeczywiście rozkaz brzmi żałośnie ale był potrzebny na wewnętrzny użytek wojskowy aby uspokoić nastroje w wojsku.

 

Gdy około 3 tys. żołnierzy żydowskich zdezerterowało po dojściu do Palestyny, Gutman podaje to jako przykład efektu znęcania się nad nimi w Armii.

Tymczasem było jasne, że przede wszystkim zależało tym żołnierzom o przyłączeniu się do nadchodzącej akcji zbrojnej o niezależne państwo dla Żydów po zakończeniu wojny.

Generał Anders chętnie zezwalał tym żołnierzom opuszczać szeregi i nie godził się na organizowanie pogoni za nimi.

W pełni rozumiał ich wolę walki o własny naród.

Historyczna wartość artykułu Gutmana jest zniweczona na pierwszym miejscu przez jego wyraźne uprzedzenia wobec Polaków, a szczególnie wobec Andersa, wyrażone bardzo emocjonalnym językiem.

Na przykład pisze, że „przeważającym wpływem stanowiącym podłoże stosunku władz wojskowych wobec Żydów był niewątpliwie tak głęboko zakorzeniony antysemityzm w duszy wielu Polaków”.

Poza tym ten tekst nie podaje żadnych widocznych źródeł ani bibliografii. Jest nieobiektywny.

 

Nie cytuje nic w obronie Andersa z licznych publikacji polskich, łącznie z wspomnieniami samego generała, „Bez Ostatniego Rozdziału”.

Gutman przedstawia cytaty ze słów Andersa na spotkaniach z władzami sowieckimi czy ze starszyzną wojskową, które można interpretować negatywnie o Żydach.

Lecz w końcu nie liczy się co Generał Anders tu czy tam powiedział, a co dokonał.

Przecież w opisach bohaterów ratujących Żydów jak Schindler, liczy się to że uratował Żydów , a nie że musiał udobruchać w tym celu uprzedzeniom gestapowców.

 

Artykuł Gutmana jest po prostu ubeckim donosem wykonywanym w roku 1977 na zamówienie Samuela Krakowskiego, ówczesnego dyrektora archiwów w Yad Vashem, byłego wieloletniego urzędnika polskich komunistycznych służb specjalnych.

Dla niego generał Anders był symbolem tej wolnej dumnej niepodległej Polski, której tak bardzo nienawidzili właśnie żydowscy ubecy.

Ale dlaczego teraz o tym piszę?

Bo ten stary dokument zimnowojenny sprzed przeszło 40 lat dalej tkwi jako jedyny oficjalny głos Yad Vashem na temat Drugiego Korpusu.

Do tej pory pozostaje zasadniczym źródłem informacji o generale Andersie i o wojsku polskim dla wszystkich historyków czy dziennikarzy z całego świata którzy czerpią bezkrytycznie informacje o Drugiej Wojnie Światowej z cennych normalnie źródeł Yad Vashem.

 

Już nadszedł czas aby odpowiedzialne instytucje polskie jak IPN zamówiły historyka żydowskiego do przygotowania nowego bardziej obiektywnego opisu epopei tej armii który mógłby zastąpić paszkwil Gutmana w nowszych archiwach Yad Vashem.

Aby podkreślić pilność tej sprawy dodam że z okazji 50 lecia śmierci generała Andersa w tym roku planowano uczcić tą rocznicę w porozumieniu z jedną z londyńskich rad miejskich.

Niestety na skutek ujawnienia owego donosu na generała Andersa, władze magistratu szybko wycofały swoje poparcie.

To nie może się powtórzyć.

 

Pełny tekst Gutmana pod poniższym linkiem:

https://www.yadvashem.org/odot_pdf/Microsoft%20Word%20-%206217.pdf

Wiktor Moszczyński - felieton ukazał się również w londyńskim Tygodniu Polskim 

Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu WielkaBrytaniaOnline.co.uk , który jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.

Pozostałe