Polska na Rozdrożu #FELIETON

  • 17.04.2020, 17:18
  • Wiktor Moszczyński - felieton ukazał się również w londyńskim Tygodniu Polskim 

Podziel się:

Oceń:

Polska na Rozdrożu #FELIETON Photo credit: DrabikPany on Visualhunt / CC BY
W czasie największego powojennego kryzysu wywołanego pandemią koronawirusa Covid-19, Polska stoi na rozdrożu. Czy dołącza do państw zaliczających się jako nowoczesnych państw demokratycznych czy będzie raczej tym co Kabaret Moralnego Niepokoju nazywa „republiką bananową”?

Trzeba przyznać że rząd polski zareagował nieco wcześniej niż np. Włochy, Francja czy Wielka Brytania w cyklu zarażenia.

Polska, tak jak Dania, zamknęła granice 15 marca gdy zarejestrowano 205 potwierdzonych zakażeń i zaledwie pięć zgonów.

Już wcześniej , zamknięto szkoły, a niedługo potem obiekty sportowe, bary, restauracje; wprowadzono też ograniczenia w uczęszczaniu na mszach w kościołach.

Niebawem przepisy zaostrzono i wprowadzono zakaz poruszania się poza domem dla celów rekreacyjnych i ograniczono ilość miejsc dozwolonej pracy.

Tak jak w innych państwach pozamykano fabryki, muzea i galerie handlowe, ale również parki narodowe i cmentarze.

 

60 proc. Polaków spodziewało się utraty pracy.

Obecnie Polska zaznała 7049 zakażeń, w tym 251 śmiertelnych.

To wysoka i tragiczna cyfra ale nie tak ciężka jak w innych krajach sąsiednich.

Wicepremier Sasin nawet zapowiada teraz pewne zelżenia w restrykcjach gospodarczych.

Choć społeczeństwo polskie, jak i w innych państwach sąsiednich, reagowało ze zrozumieniem na potrzebę wprowadzenia społecznego dystansu to jednak pewne przepisy zaczęły budzić niesmak.

Zakaz spacerów przy rzekach czy wypadów do lasów przekształcono w ciężkie przestępstwa powodujące wysokie kary które w wielu rejonach policja nakładała z PRL-owskim zapałem.

Policja chwaliła się tym że np. w ostatnią niedzielę sprawdziła ponad 125 tys. osób na kwarantannie, a w ok. 285 przypadkach wymierzyła grzywny, czasem wynoszące przeszło 1000 złotych.

Okazuje się że na Wielkanoc wystawiono 1004 mandaty za nie trzymanie się przepisów kwarantanny, a w 514 przypadkach skierowano wnioski do sądu.

Osoby skierowane na kwarantannę zobowiązane są do przyjęcia aplikacji która monitoruje na internecie ich miejsce pobytu 24 godziny dziennie.

 

Pracownicy Sanepidu i lekarze zajmujący się chorymi na koronawirusa dostali z Ministerstwa Zdrowia zakaz wypowiadania się w mediach.

Nie wolno opowiadać o liczbie pacjentów czy brakach.

Wyczuwa się że w kontraście do rządu brytyjskiego który darzy społeczeństwo dużą dozą zaufania w wykonaniu poleceń rządowych, tendencją poszczególnych, ale nie wszystkich, władz w Polsce, jest zastraszenie czy wykazanie nadgorliwości w uszanowaniu przepisów.

W mediach społecznościowych pojawiają się gorące apele doktorów i pielęgniarek o zaległościach w testach na wirus, braku ochronnych masek i wentylatorów.

Te obawy nie trafiają do mediów publicznych w których pokazywane są głównie konferencje prasowe ministrów zapowiadających postępy w zwalczaniu choroby.

Pod koniec marca, wzorem inych państw, Sejm uchawlił tzw. Tarczę Antykryzysową w której 212 miliardów złotych z budżetu państwa przeznaczono na wsparcie dla przedsiębiorców aby uniknąć masowego zwalniania pracowników, złagodzić spłacanie długów i zachować płynność finansową.

 

Ten zastrzyk był konieczny.

Co prawda Senat, pod kierownictwem partii opozycyjnych, proponował pakiet pomocy bardziej hojny i bezpośredni ale niemal wszystkie ich poprawki do oryginalnego pakietu rządowego odrzucono praktycznie bez żadnej dyskusji w jednym tylko głosowaniu.

Pod osłoną tej Tarczy wprowadzono też podstępnie kluczowe zmiany w kodeksie wyborczym, czyli przeprowadzenie wyborów drogą korespondencyjną.

Oficjalnym uzasadnieniem miała być rzekoma konieczność poddania się wymogom przepisów anty-wirusowych.

Ironia leży w tym że przez ostatnie lata rzecznicy PiS-u właśnie potępiali głosowanie korespondencyjne jako łatwe do sfałszowania.

Obóz rządzący tym samym odrzucał wszelką możliwość odkładania terminu wyborów na późniejszy termin gdzie wyborcom nie groziłaby już szalejąca epidemia.

Panowała tu pewna obsesja czynników rządzących że nawet gdyby to pociągnięcie potępiłaby nie tylko opozycja w kraju, ale i szeroka opinia światowa, to wybory muszą się odbyć a prezydent Duda musi ponownie objąć urząd aby służyć dalszej konsolidacji władzy partii rządzącej.

 

Prezes Kaczyński, który jest tu wodzirejem, żyje w przeświadczeniu, że 10 maja jego kandydat ma szansę wygrać, a w późniejszym terminie może już nie.

Przykłady z zagranicy nie obchodzą go.

Wybory samorządowe w Wielkiej Brytanii które miały odbyć się 7 maja odroczono; głosowanie amerykańskich demokratów w konwencji narodowej aby nominować swojego kandydata na prezydenta odłożono na późniejszy termin; nawet prezydent Putin odłożył referendum o zmianie konstytucji rosyjskiej.

Tak wskazywał rozsądek i poczucie odpowiedzialności wobec własnych wyborców.

 

Ale PiS ma inne priorytety.

Wirus czy nie wirus, rząd musi zachować władzę aby kontynuować nieodwracalne zmiany ustrojowe.

Ostatecznie postawiono na rozwiązanie maksymalne, a więc wszyscy w Polsce (ale nie zagranicą) mają prawo głosować korespondencyjnie a odpowiedzialność za logistykę wyborów spada, nie na lokalne komisje wyborcze stworzone przez samorządy, ale na pracowników Poczty Polskiej.

Natomiast, w wyniku przepisów antywirusowych na całym świecie, zakaz głosowania korespondencyjnego za granicą w praktyce oznacza że polonie zagraniczne po raz pierwszy nie będą brały udziału w wyborach

 

Projekt jest, jak wiele innych poczynań rządowych, niezgodny z konstytucją.

Istotne zmiany w prawie wyborczym mogą być czynione nie później niż sześć miesięcy przed wyborami.

Sytuacja konstytucyjna w Polsce była już wystarczająco wybuchowa ze względu na konfliktowe kompetencje niezależnego Sądu Najwyższego, a opanowanych przez rząd instytucji jak Trybunał Konstytucyjny, Izba Dyscyplinarna Sądu Najwyższego i Krajowa Rada Sądownictwa.

Sytuacja jest podbramkowa.

 

Unia Europejska też reaguje.

“Niepokoję się o wolne i uczciwe wybory i jakość głosowania, o legalność i konstytucyjność takich wyborów…

Głosowanie korespondencyjne to wielka zmiana i taka metoda będzie zastosowana po raz pierwszy, ludzie nie są przyzwyczajeni

– mówiła Vera Jourova z Komisji Europejskiej w rozmowie z „Rzeczpospolitą”.

Komisja jeszcze nie grozi sankcjami.

A sankcje mogłyby tu mieć skutki gospodarcze, ale przede wszystkim konstytucyjne.

 

Państwa unijne mogłyby po prostu nie uszanować wyniku wyborów.

Byłaby sytuacja porównywalna do Wenezueli gdzie rząd Maduro ma władzę „de facto”, ale w oczach większości państw, nie „de iure”.

Bojkot w Europie urzędu Prezydenta Polski byłby wyjątkowo dla Polski szkodliwy.

W końcu Polska potrzebuje jednak sojuszników.

Sprawa terminu wyborów podważyła dotychczasową próbę zawieszenia broni w imieniu wspólnej walki przeciw wirusowi.

Zawsze poważny i głęboko szanowany bezpartyjny Klub Jagielloński nazwał obecne igranie z terminem wyborów „gorzej niż psucie państwa -to polityczna bandyterka”.

Apel Małgorzaty Kidawy-Błońskiej, głównej kandydatki opozycji centrum, aby bojkotować wybory był już głosem rozpaczy.

 

Lewica natomiast prze naprzód do wyborów.

PiS liczy jednak na to, że obecna popularność rządu w walce z koronawirusem podważy emocjonalne protesty wzgardzonej opozycji.

Ten konflikt odpowiada starej gwardii PiS-owskiej, choć nie koniecznie jest na rękę premierowi Morawieckiemu starającemu się opanować groźbę zarazy.

W ostatnim tygodniu Prezes Kaczyński dał jaskrawe przykłady swojej pogardy dla opinii publicznej nie szanując przepisów antywirusowych własnego rządu.

W rocznicę tragedii smoleńskiej, wraz z premierem, marszałkiem Sejmu i większą świtą, wystąpił oficjalnie bez masek i środków zabezpieczenia na Placu Zwycięstwa, a potem, ponownie wbrew przepisom, zajechał ostentacyjnie na cmentarz aby złożyć kwiaty przy grobie swojej matki.

 

Nie lepszy przykład daje prezydent Duda jeżdżąc po kraju spotykając się z wyborcami, podając im gołą nieochronioną dłoń na przywitanie.

Obecnie PiS wykorzystuje kryzys aby przeprowadzić przez kadłubowy Sejm kontrowersyjne ustawy o całkowitym zakazie aborcji i edukacji seksualnej w szkołach czy umożliwieniu polowań z udziałem dzieci.

Prezes Kaczyński jest przebiegłym graczem ze swoją romantyczną wizją czym Polska powinna być i do którego stanu chce ją zaprowadzić.

Tak jak jego bohater Piłsudski, też uparty romantyk, gotów jest łamać wszelkie przepisy aby dotrzeć do tego celu.

Jego tzw. pucz w sejmie 27 marca w sprawie Tarczy Antykryzysowej przypominał udany zamach Piłsudskiego i jego pułkowników w przeprowadzeniu konstytucji kwietniowej gdy pogardzana przez nich opozycja zbojkotowała obrady sejmowe.

Możliwe też że prezes czeka na prawne rozwiązanie konfliktu przez orzeczenie Sądu Najwyższego o ważności wyborów, po rychłej zmianie na końcu tego miesiąca na stanowisku Pierwszego Prezesa tego Sądu.

 

Według ostatnich sondaży 77 proc. społeczeństwa jest za odłożeniem terminu wyborów.

Tymi manewrami wyborczymi PiS może podważyć zaufanie społeczeństwa również do obecnych ciężkich ale koniecznych zabiegów w walce z zakażeniem, które tylko mogą być skuteczne, jeżeli większość społeczeństwa ma do władz zaufanie.

Dlatego obawiam się że przez swój upór prezes Kaczyński i jego najbliżsi „pułkownicy” mogą doprowadzić do katastrofy ustrojowej i żywiołowej.

Mogłoby to oznaczać cywilizacyjne cofnięcie się Polski do szeregu krajów gdzie utrzymanie władzy, a nie dobro społeczeństwa, staje się głównym motorem wszelkiej działalności politycznej.

 

 

Wiktor Moszczyński - felieton ukazał się również w londyńskim Tygodniu Polskim 

Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu WielkaBrytaniaOnline.co.uk , który jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.

Pozostałe