Wróg numer jeden Unii Europejskiej #FELIETON

  • 23.03.2019, 15:42
  • Wiktor Moszczyński – felieton ukazał się również w londyńskim Tygodni Polskim
Wróg numer jeden Unii Europejskiej  #FELIETON Photo by Florian Hahn on Unsplash

Podziel się:

Oceń:

Jednocząca się Europa, która była niezaprzeczalną ostoją cywilizacyjnego rozwoju kontynentu przez wiele dekad, zawsze była przedmiotem rożnych ataków od wewnątrz, szczególnie ze strony marginalnych ugrupowań nacjonalistycznych czy komunizujących.

Przed krachem gospodarczym w 2007, gdy rozwój gospodarki rynkowej i praktyk demokratycznych jeszcze rozwijał się pomyślnie na całym świecie, a szczególnie w Europie, te stada niezadowolonych mogły wyrażać swoją dezaprobatę ale można było je śmiało ignorować. 

Po krachu, z czasem, wszystko w Europie się zmieniło. Rosnąca fala roszczeń społecznych i gospodarczych w poszczególnych krajach zamieniła się w poważne ruchy eurosceptyczne, które grożą rozsadzeniem koncepcji zjednoczonej Europy od wewnątrz. 

Nagle nie tolerowano już coraz bardziej rosnących głębokich podziałów społecznych, krytykowano wyzywające sobiepaństwo i rozrzutność zarówno biurokracji jak i europarlamentarzystów w Brukseli, obawiano się dopływu masowej wielomilionowej rzeszy uchodźców z Afryki i Azji, i narzekano na istnienie jednej strefy walutowej euro, która dławiła wszelkie mechanizmy do rozwoju gospodarki w państwach śródziemnomorskich. 

>>> Ostatnio niemieckie Centrum Polityki Europejskiej wykazało że jedynymi beneficjantami waluty euro, od jej powstania 20 lat temu, są Niemcy i Niderlandy, a największe straty w stopie życiowej zaznali Włosi, Grecy i Francuzi. 

 

Ale wiemy że Unia Europejska ma przede wszystkim swoich wrogów zewnętrznych w postaci Rosji, Izraela, Chin i USA. 

Wszyscy odczuwamy stałe próby ze strony Rosji, która w swojej wiecznej paranoi o rzekomym okrążeniu Rosji i podważeniu jej prestiżu stara się podminować swoich mniemanych wrogów, a szczególnie Unię. 

Prowadzi wojnę hybrydową poprzez pogróżki militarne, kampanię dezinformacji w internecie, subsydiowanie organizacji nacjonalistycznych czy lewicowych, które zwalczają Unię Europejską i przez fizyczne rozboje na terenach przylegających do Europy, a szczególnie na Ukrainie. 

Innym przykładem jest próba zgładzenia byłego agenta Skripala w Anglii przy użyciu broni biologicznej. Oczywiście Putin nie deklaruje, że jego celem jest zniszczenie Unii ale każdy jego czyn w polityce europejskiej sprowadza się do dwóch zasadniczych elementów – a więc podniesienie prestiżu Rosji, a po drugie rozbicie układów międzynarodowych, które jednoczyły demokracje zachodnie, a przede wszystkim pakt atlantycki i Unię. 

>>> Obecnie Rosja ma już nawet poparcie szeregu rządów unijnych, takich jak Włochy, Grecja i Węgry, i stara się pozyskać ich więcej. 

 

Ma wspólne cele polityczne i socjalne z wieloma organizacjami prawicowymi jak UKIP w Wielkiej Brytanii, czy Liga we Włoszech, czy AfD w Niemczech. 

Wpływy medialnych agentur rosyjskich jak stacja telewizyjna RT są bezwstydnie promowane, a główni doradcy Jeremy Corbyn’a w Londynie też są wyraźnymi sympatykami rosyjskiej polityki dezinformacyjnej. 

Najnowszym przykładem bezkarnej promocji interesów Kremla jest bezczelne zatrudnienie w biurze Parlamentu Europejskiego Jelizabety Peszkowej, córki Dmitra Peszkowa, głównego propagandysty Putina.    

Innym, nowszym z kolei, wrogiem Unii wydaje się być obecny rząd izraelski, zrażony poparciem znacznej części państw unijnych dla niezależnego państwa palestyńskiego, co jest sprzeczne z najnowszą konstytucją Izraela, która praktycznie pozbawia mniejszości arabskiej praw obywatelskich.

Również denerwuje premiera Netanyahu niezależna polityka europejska wobec Iranu w momencie kiedy Izrael szykuje się na ostrą konfrontację wojskową z Iranem w Syrii. 

Ostatnio rząd izraelski robił wszystko aby podważyć autorytet głównej rzeczniki unijnej do spraw zagranicznych Federici Mogherini, udaremniając parokrotnie jej przyjazd do Izraela. Poza naciskiem mniej czy bardziej skutecznym na organizacjach żydowskich w krajach europejskich, premier Netanyahu starał się zachęcać wschodnie państwa unijne do prowadzenia oddzielnej bardziej pro-izraelskiej polityki zagranicznej. 

W tym celu zaprosił państwa wyszehradzkie na szczyt tego paktu w Jerozolimie. Co prawda nic z tego nie wyszło po obraźliwych wypowiedziach najpierw samego Netanyahu, a potem izraelskiego ministra Israela Katza, który powtórzył stare oszczercze, a właściwie rasistowskie, stwierdzenie “że Polacy wyssali antysemityzm z piersi matczynej”.

Lecz jedyny ośrodek władzy, który otwarcie deklaruje że jego głównym wrogiem ma być Unia Europejska jest obecny rząd…. w Waszyngtonie. 

>>> Historyczna współpraca Stanów Zjednoczonych z jednoczącą się Europą trwa od zarania Planu Marshalla i była kotwicą powojennego Pax Americana na świecie. 

 

A jednak prezydentura Donalda Trumpa wprowadziła nowy rozdział w polityce zagranicznej Stanów Zjednoczonych oparty na kontrowersyjnym haśle America First. 

Nie ważne są istniejące zobowiązania i struktury instytucjonalne skonstruowane przez Stany Zjednoczone. Trump stara się unieważnić poprzednie umowy handlowe na Oceanie Spokojnym, chce podważyć unię celną z Kanadą i Meksykiem, odgradza Meksyk od USA murem i stara się obniżyć status Banku Światowego przez nominację bankowca, który jest stałym krytykiem działalności banku. 

Z Chinami zaczyna wojnę celną, którą rozszerza na inne państwa, między innymi na państwa unijne. Trump zadeklarował nawet że eksport europejskich części samochodowych zagraża bezpieczeństwu Ameryki.

W polityce wobec ONZ-tu (gdzie amerykański ambasador groził cofnięciem subwencji za wyrażenie potępienia dla polityki Izraela), wobec umowy paryskiej dotyczącej zmiany klimatu, wobec umowy rozbrojeniowej z Iranem, wobec niejasnej przyszłości NATO, Trump robi wszystko żeby wyznaczyć nowy kierunek polityki amerykańskiej i podważyć stary porządek. 

Zbliża się do władców autorytarnych jak Putin, Netanyahu, Kim Dzong Un, książę koronny Muhammad Ibn Salman czy Rodrigo Duterte z Filipin; oddala się, często dość gwałtownie, od demokratycznych polityków jak Merkel, Trudeau czy Macron, którzy według Trumpa, prawią mu wciąż morały na temat praw człowieka czy ochrony środowiska.

>>> Rozbicie Europy na “starą” Europę (czyli zachodnią liberalną), a “nową” (czyli wschodnią i nacjonalistyczną), jest wyraźnym celem jego polityki. 

 

Jego doradca do spraw bezpieczeństwa, John Bolton, uważa że Unia Europejska jest “czołowym źródłem rzeczywistej polityki globalnej,  która podważa suwerenność poszczególnych państw, bo on uważa że tylko na skali jednego państwa można uzyskać autentyczny mandat demokratyczny. 

Bolton widzi w rozwoju Unii zagrożenie dla niezależności samych Stanów Zjednoczonych. Zachodnioeuropejskie państwa, według niego, są “przesiąknięte anty amerykanizmem.” 
Wsparcie państw europejskich dla sprawy “praw człowieka” utożsamia z jakimś kulturalnym imperializmem, który stara się podważyć państwa narodowe przez “powstrzymanie i zawstydzenie” ich poczynań.

Stąd sympatyczne podejście amerykańskiego sekretarza stanu Mike Pompeo do rządu polskiego,  którego postrzega jako część przeciwwagi wobec wpływom Niemiec czy Francji. 

Rząd polski nie moralizuje i nie poucza Trumpa. Dlatego Amerykanie zgodzili się tak chętnie na bazę wojskową w Polsce i namówili Polskę na odegranie roli gospodarza konferencji w Warszawie, rzekomo na temat pokojowego rozwiązania problemów Bliskiego Wschodu, ale właściwie by podbudować koalicję anty-irańską. 

Stąd również mocne poparcie Trumpa dla zwolenników Brexitu w UK i mamienie ich nową umową handlową, która prawdopodobnie osłabi mocne unijne kontrole konsumenckie i ekologiczne, i podważy państwowy status popularnej brytyjskiej służby zdrowia. 

>>> W czasie wizyt w lutym do Bratysławy, Warszawy i Budapesztu, Pompeo chwalił walkę tych narodów o wolność i niepodległość, ale ani razu nie uznał roli Unii Europejskiej jako wzoru tej “wolności”, którą te narody starały się osiągnąć. 

 

Tradycyjna Europa ma zamiar bronić się. Angela Merkel mocno skrytykowała politykę amerykańską w obecności wiceprezydenta Mike Pencea w czasie konferencji międzynarodowej w Monachium. 

Krytykowała nagłą decyzję wycofania wojsk amerykańskich z Afganistanu i Syrii bez konsultacji z sojusznikami europejskimi, i potępiła groźby amerykańskie wobec państw, które nie przyłączają się do sankcji wobec Iranu.  

Dostała stojącą owację od uczestników konferencji, czyli głownie od poważnych dyplomatów nie dających się tak łatwo ponieść emocjom. 

Poparł ją mocno Jang Jieczi, chiński minister spraw zagranicznych, który stanął w obronie handlowych umów multilateralnych, potrzeby ochrony środowiska i zapobieganiu proliferacji broni nuklearnej. 

Był w tym pewien cynizm bo Chińczycy też dążą do światowej hegemonii gospodarczej i technologicznej, ale obecnie wykorzystują nieobliczalne wybryki rządu amerykańskiego aby przedstawić siebie jako strażników starego porządku.

>>> Obecny na tej konferencji stary lis, rosyjski minister spraw zagranicznych, Sergei Ławrow, mógł tylko przyglądać się temu przemówieniu z satysfakcją. 

 

Rozbicie współpracy dwóch filarów świata zachodniego, czyli USA i UE, jest zasadniczym celem polityki rządu Putina. 

Trump tą pracę wykonuje bez żadnej zachęty ze strony rosyjskiej. W tej chwili, z rożnych powodów, wtórują Trumpowi rządy polskie i brytyjskie. 

Mimo że obydwa te państwa nie mają złudzeń co do wrogich intencji Rosji, lecz w swojej polityce eurosceptycznej spełniają rolę usłużną dla interesów rosyjskich i dla wsparcia szkodliwego chaosu w polityce światowej zainicjowanej przez administrację prezydenta Trumpa.


 

Wiktor Moszczyński – felieton ukazał się również w londyńskim Tygodni Polskim

Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu WielkaBrytaniaOnline.co.uk , który jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.

Pozostałe