Boris „Jarosław” Johnson #FELIETON

  • 10.03.2020, 10:30
  • Wiktor Moszczyński - felieton ukazał się również w londyńskim Tygodniu Polskim 
Boris „Jarosław” Johnson #FELIETON Photo credit: DrabikPany on Visual Hunt / CC BY

Podziel się:

Oceń:

Brytyjscy komentatorzy polityczni są zaszokowani kierunkiem polityki który w ostatnich tygodniach wyznaczył premier Boris Johnson.

Wielu z nas, łącznie z niżej podpisanym, spodziewało się że po swoim druzgocącym zwycięstwie wyborczym, mając już w ręku wystarczające atuty władzy aby pokierować parlamentem, Johnson postara zjednać sobie skłócone społeczeństwo tak politycznie wyczerpane po brexicie, dobierze sobie bardziej utalentowany i umiarkowany gabinet i znajdzie kompromisowe wyjście w negocjacjach handlowych z Unią Europejską.

Tym czasem nasz szalony premier ze swoim wszechwładnym „Rasputinkiem w dżinsach”, Dominikiem Cummingsem, zagalopował się w zupełnie innym kierunku.

A kierunek jego jest podobny do modelu pana Trumpa a jeszcze bardziej do korporacyjnego modelu demokracji większościowej czyli, jednym słowem, „wschodniej”.

Bo w tej chwili wiatry wiejące nad Europą wieją ze wschodu, z Rosji, Turcji, Węgier, Polski a nawet ze wschodnich landów niemieckich.

 

>>> Głównym widocznym elementem tej polityki jest centralizacja władzy.

W wypadku przykładu polskiego ten kierunek jest skutkiem potrzeby dla obecnej drużyny rządzącej zniszczenia starego porządku w którym liberalizm, gospodarka wolnorynkowa i post-komunizm kojarzone są jako jedno wspólne korumpujące zło.

W imieniu tej krucjaty gotowi są podeptać wszystko co stoi im w drodze: a więc niezależne media, niezależne sądownictwo, konstytucję opartą na trójpodziale władzy, komisję wenecką, biurokratów brukselskich, a jeżeli trzeba będzie, to nawet i niezależny Senat.

W swoim konflikcie z Unią Europejską obecny rząd polski posuwa się tak daleko jak może aby zadowolić potrzeby swojego konfliktu z Sądem Najwyższym, wiedząc że w tej chwili unijne instytucje są osłabione brexitem i Trumpem.

Po za swoimi animozjami personalnymi i mściwą walką z liberalizmem, Jarosław Kaczyński posiada dość romantyczną interpretacją tym czym jego Polska była i czym być powinna: konserwatywna, prawa, pobożna, bezpieczna i suwerenna.

Jest tu kontrast z Johnsonem które stąpa do tętna tego samego tarabanu co Kaczyński, posiadając również tą samą mściwość wobec swoich wrogów, tę samą chęć scentralizowania swojej władzy i ten sam narodowy romantyzm.

Z tym że wartości Johnsona obejmują prawo, bezpieczeństwo i suwerenność, ale już bez tego konserwatyzmu społecznego i bez tej pobożności.

Lubuje się też, w odróżnieniu do Kaczyńskiego, wszelkimi atrybutami władzy i splendoru; kieruje się przed wszystkim własną ambicją.

 

>>> Johnson jest narcyzem; Kaczyński na odwrót ascetą.

Ale wojny podjazdowe Johnsona i Kaczyńskiego są rzeczywiście podobne.

Johnson i Cummings chcą wyraźnie osłabić wpływy i monopol BBC, przez stałe ataki w mediach i podważenie jej głównego źródła dochodu, w formie licencji, którą musi płacić corocznie każdy mieszkaniec posiadający telewizję.

Dotychczas unikanie płacenia tej licencji było przestępstwem, nawet kryminalnym, grożącym poważną grzywną, a nawet więzieniem.

Obecnie rząd Johnsona zapowiada że posiadanie licencji stanie się sprawą dobrowolną a emeryci powyżej 75 lat będą dalej mieć prawo bezpłatnego dostępu do programów BBC, z tym że tą ulgę nie będzie już pokrywał rząd, tak jak było w latach poprzednich.

BBC zapowiada że w takim wypadku będzie zmuszony utrzymywać się z ogłoszeń, zamknąć wiele stacji radiowych, a szczególnie lokalnych i zmniejszyć zasięg a nawet zamknąć niektóre kanały telewizyjne.

BBC zawsze było krytykowane przez wszystkie partie polityczne co świadczyło o obiektywizmie i wysokim poziomie ich programów i dziennikarstwa.

Było szanowane przez szerokie masy słuchaczy na całym świecie a zarazem obiektem nienawiści i strachu wśród rządów mających zapędy do korupcji czy dyktatury.

Z redaktorami BBC Johnson ma swoje porachunki osobiste oskarżając ich o elitaryzm i polityczną stronniczość.

Z drugiej strony daleko tu jeszcze do brytyjskiej wersji prorządowego TVP, o czym Johnson mógł by tylko pomarzyć.

W tym samym celu kancelaria premiera, a właściwie pan Cummings osobiście, po raz pierwszy podważyła dotychczasowe jednolite traktowanie lobby dziennikarskiego które działa na zasadzie że ma dostęp do wszystkich wypowiedzi premiera i ministrów, ale bez możliwości cytowania ich słów.

 

>>> Teraz Cummings wbił tu klin gdy po chamsku kazał wyprosić nie tylko dziennikarzy z pism opozycyjnych, a nawet obiektywną reprezentację Agencji Reutera.

Cummings wypowiedział dość publicznie wojnę przeciw wyższym sferom urzędników państwowych (tzw. senior civil servants).

To była przewodnia grupa stojąca na straży państwowości i niepisanej konstytucji brytyjskiej.

Osoby te były partyjnie neutralne i stały na czele poszczególnych departamentów rządowych lojalnych indywidualnym ministrom.

Swoją współpracą zapewniali również spójność w polityce rządu jako całość.

Poza tym każdy minister miał też swoich politycznych doradców.

Cummings wywrócił wszystko do góry nogami. Wszyscy ci urzędnicy, bezpartyjni i partyjni, podlegają teraz bezpośrednio Cummingsowi i mogą być przez niego zwolnieni mimo że to jest normalnie przywilej wyłącznie premiera.

Cummings wciąż monitoruje na co dzień ich zachowanie, zwalnia na własne widzimisię (nie dawno temu urzędniczkę ministerstwa skarbu kazał wyprowadzić z budynku pod uzbrojoną strażą) i zapowiada że sam będzie wprowadzał nowych urzędników “dziwaków” bez tradycyjnego szkolenia.

Podważył również w ten sposób niezależność ministerstwa skarbu, odpowiedzialnego od dwóch wieków za politykę fiskalną i gospodarkę państwa, przez zwolnienie wszystkich partyjnych doradców za jednym zamachem i zmuszając w ten sposób rezygnację niezależnego ministra finansów Sajid Javid, zastępując go politycznym pionkiem.

Johnson i Cummings obecnie planują ukrócić niezależność brytyjskich sędziów.

Tą niezależność od władzy wykonawczej ustanowiono od roku 1641.

Johnson nie darował sądom brytyjskim za szereg decyzji natury politycznej w czasie dramatycznych trzech lat konfliktu o brexit.

To sędziowie zmusili rząd Theresy May do konsultowania parlamentu w sprawie postępujących negocjacji o brexicie.

Sędziowie również orzekli w zeszłym roku że premier Johnson nie miał prawa zawiesić parlamentu.

Johnson chce zmienić prawo tak aby rząd, a szczególnie prokuratura, mógł być konsultowany w sprawie mianowania nowych sędziów a zarazem ograniczyć prawo sędziów do kwestionowania decyzji politycznych poprzez przegląd sędziowski (“judicial review”).

 

>>> W zeszłym tygodniu Johnson powołał posłankę Suella Braverman na funkcję szefa prokuratory, głównie z powodu jej przeszłej mocnej krytyki zachowania sędziów którzy “chronicznie i stale naruszają sprawy polityczne”.

Pani Braverman krytykuje również częsty dostęp do sądu osób którzy chcą zakwestionować decyzje urzędów państwowych.

Nie dziwiłbym się gdyby w bliskiej przyszłości nastąpiło jej spotkanie robocze z jej polskim sobowtórem Zbigniewem Ziobro.

Konsolidacja polityczna brnie dalej.

Rząd ogranicza na przykład prawo strajku dla związków kolejarzy.

Julian’a Smith, zdolnego ministra do spraw Północnej Irlandii, zwolnił bo Smith niespodziewanie uzyskał wsparcie wszystkich stronnictw w tej tak spolaryzowanej prowincji i na tej podstawie doszukiwał bardziej umiarkowanego rozwiązania gospodarczego dla tej prowincji po brexicie.

Johnson brutalnie odrzuca nowe naciski ze strony rządu Szkocji gdzie rosnąca ilość mieszkańców domaga się prawa nowego referendum secesyjnego na skutek brexitu.

 

>>> Tak jak ich polski odpowiednik Johnson i jego doradca wiedzą wszystko najlepiej.

Wiedzą że aby utrzymać spójność instytucji rządowych w czasie trudnych nadchodzących równoległych negocjacji handlowych z Unią Europejską i Stanami Zjednoczonymi nie ma miejsca na jakiś kompromis z innymi czynnikami nad którymi poprzednie rządy nie mały kontroli.

Co może opanować to opanowuje, a co leży poza bezpośrednim zasięgiem jego władzy, jak np. opozycja w parlamencie, konfederacja brytyjskich przedsiębiorstw, związki zawodowe, niezależne inicjatywy społeczne, czy samorządy terenowe i miejskie, będzie opluwał, obsypywał drwinami i pogróżkami, i ostatecznie ignorował.

Przekonany o swojej własnej nieomylności, naćpany hucpą i pewny swojego dobrego szczęścia, Johnson wybiera drogę najbardziej jaskrawego odejścia od norm i praktyk unijnych aby zapewnić sobie tę perfekcyjną suwerenność, niezależnie od tego jakie będą koszta społeczne, gospodarcze czy polityczne w tym kraju.

Jako dobry hazardzista stawia znów wszystko na jedną kartę i knebluje usta tych co wzywają go do umiaru.

Na razie wygrywa, i z nikim nie musi dzielić swojego triumfu.

Ale jeżeli te koszta okażą się za wysokie, z nikim również nie będzie mógł podzielić odpowiedzialność za klęskę.

Wiktor Moszczyński - felieton ukazał się również w londyńskim Tygodniu Polskim 

Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu WielkaBrytaniaOnline.co.uk , który jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.

Pozostałe