Chimeryczna groźba polexitu #FELIETON

  • 11.02.2020, 09:00
  • Wiktor Moszczyński

Podziel się:

Oceń:

W czasie swojej wizyty w Londynie, wicemarszałek Sejmu, Małgorzata Kidawa-Błońska, kandydatka opozycji na prezydenta Polski, ostrzegała że ostatnie proponowane ustawy “reformujące” sądownictwo i pogardliwe wypowiedzi polityków rządowych na temat Unii Europejskiej, mogą doprowadzić ostatecznie do Polexitu, czyli do dobrowolnego, lub nie dobrowolnego, wyjścia Polski z Unii Europejskiej.

W swoim twicie wysłanym z Londynu opublikowała swoje zdjęcie z otwartą zewnętrzną stroną tygodnika “Cooltura” z napisem “brexit” na gwiezdnym eurobłękitnym tle i dodała znaczący komentarz “Czytam, co mógłby zgotować nam niedługo @AndrzejDuda. Dopilnuję, żeby się to nie wydarzyło.”

Do tego tematu wracała parokrotnie w piątkowych spotkaniach z prasą a potem z polskim społeczeństwem w Sali Malinowej POSKu.

Nawiązała do brytyjskiego wyjścia, które oficjalnie rozpoczęło się właśnie tego dnia, czyli 31 stycznia o 11 wieczorem czasu brytyjskiego, i przypomniała słuchaczom że brexit nastąpił na wskutek wewnętrznych intryg i walki o władzę w szeregach partii rządzącej w Wielkiej Brytanii.

Ostrzegała że podobnie może wypaść w Polsce w wyniku intryg i walki o władze polskiej partii rządzącej.

“To jest bardzo niebezpieczne dla Polski... Kiedyś przekroczymy tę cienką czerwoną linię i ona odgrodzi nas na stałe od UE i zostaniemy poza jej nawiasem”.

Rządowa TVP podaje w swoim portalu nagłówek “W Londynie Kidawa-Błońska straszy polexitem”.

Komentatorzy prorządowi twierdzą że przyszła kandydatka na funkcję prezydenta tylko politykuje i przesadza.

Przypominają że w swych deklaracjach Prawo i Sprawiedliwość jest jak najbardziej prounijna a szczególnie to podkreśla w okresach kampanii wyborczych w roku 2015 czy 2019.

Przedstawiają obecnego premiera Mateusza Morawieckiego jako wzorowego Europejczyka mówiącego o Polsce jako “bijącym sercem Europy”.

Niestety gdy dochodzi do konkretów to na każdym kroku obecny rząd wykazuje pogląd sprzeczny z głównym nurtem obecnej opinii europejskiej i obecnego prawodawstwa unijnego.

Miał konflikt z dyrektywą unijną w sprawie wycinania lasów w Białowieży, w podejściu do zmian klimatycznych, w nastawieniu wobec fal imigrantów z Bliskiego Wschodu, których kiedyś sam prezes Kaczyński oskarżał na wiecu wyborczym o noszeniu “różnego rodzaju pasożyty, pierwotniaki, które nie są groźne w organizmach tych ludzi, mogą tutaj być groźne”.

Premier Beata Szydło kazała usunąć wszelkie flagi unijne ze sal swojej kancelarii, a głośna komentatorka sejmowa PiS-u, Krystyna Pawłowicz, obecnie już sędzia, domagała się usunięcia flagi unijnej (“tej szmaty”) ze Sejmu.

PiS rozważał nawet współpracę w Parlamencie Europejskim z grupą neofaszystowskich eurosceptyków.

Rzeczywiście więc tu Pani Kidawa Błońska ma rację.

Obecne zagrania rządu w sprawie zmian w sądownictwie są wyjątkowo bezkompromisowe i prowokacyjne wobec Unii, jak by opinia Komisji Europejskiej i mediów zachodnich już się nie liczyła.

Nieco wcześniej Komisja Europejska zmuszona została do zgłoszenia rządu polskiego do Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości w sprawie ingerowania rządu do mianowania sędziów i do narzuconego obniżenia ich wieku emerytalnego.

Chodziło tu o łamaniu demokratycznej zasady trójpodziału konstytucyjnego w którym funkcje prawodawcze, wykonawcze i sądownicze są od siebie oddzielone i powierzone niezależnym od siebie ciałom.

 

Wówczas rząd Polski ugiął się.

Obecnie sprawa idzie głębiej.

Ministerstwo Sprawiedliwości wprowadziło tzw ustawę “kagańcową” m.inn. o uruchomieniu Izby Dyscyplinarnej do ukarania czy usunięcia sędziów Sądu Najwyższego, którzy powołybywali się na regulaminy unijne gdy są w konflicie z prawem polskim.

Sąd Najwyższy tego nie uznaje.

Minister i zarazem prokurator generalny Zbigniew Ziobro wniósł do Trybunału Konstytucyjnego wniosek o zdelegalizowanie prawa europejskiego które zezwalało polskim sądom do zadania pytań do Trybunału Sprawiedliwości UE.

Ten zakaz jest bezpośrednim wyzwaniem wobec instytucji Unii Europejskiej.

Jak dotychczas Polacy kochają Unię Europejską.

W każdym sondażu poparcie członkostwa Unii jest wyższe w Polsce niż w jakimkolwiek innym państwie członkowskim.

30 stycznia br., dla przykładu, ogólnopolski sondaż telefoniczny “Faktów” TVN na pytanie “czy Pana zdaniem Polska powinna opuścić UE/pozostać w UE?” wykazał że aż 89 proc. badanych opowiada się za pozostaniem państwa w Unii.

Jedynie 6 proc. uważa że polexit jest dobrym rozwiązaniem.

Świadomy popularności członkostwa Unii i korzyści materialnych z tego płynących, Jarosław Kaczyński przestrzegał przynajmniej powierzchowną poprawność wobec członkostwa Unii Europejskiej.

Ale ambitny minister sprawiedliwości, Zbigniew Ziobro, który robi się co raz odważniejszy od czasu gdy zdobył jeszcze więcej mandatów poselskich dla swojej frakcji Solidarna Polska w koalicji Zjednoczonej Prawicy, już przechodzi przez wszelkie granice aby pchać swoją frakcję, swoją partię, a ostatecznie całe państwo polskie, w kierunku możliwej secesji od Unii.

Spotkałem pana Ziobrę w Ambasadzie w roku 2005 czy 2006 gdy, nawiedzony walką z post-komunizmem, a właściwie z liberalizmem, uzasadniał w najbardziej arogancki sposób, dlaczego wówczas premier Kaczyński ma rację tworząc wspólną koalicję z moralnie skompromitowanym (w moich oczach) watażką Andrzejem Lepperem, a nie ze skompromitowanym (w jego oczach) Donaldem Tuskiem i Platformą Obywatelską.

Cała jego późniejsza kariera jako minister sprawiedliwości i prokurator generalny przeżarta była wyjątkową osobistą mściwością wobec prawdziwych i domniemanych wrogów i uzależnieniem swoich inicjatyw prawnych od prywaty politycznej.

Mimo międzynarodowych protestów sędziów z całego świata maszerujących ulicami Warszawy Ziobro nie ugina się.

 

Dalej wprowadza swoją tzw. ustawę kagańcową.

Zdeterminowany Ziobro kieruje się swoją źle pojętą dumą narodową i swoją zadeklarowaną misją walki z niemal mityczną już post-komuną, mimo że, z jednym wyjątkiem, żaden z obecnych sędziów nie pełnił takiej funkcji w PRL-u.

To w gronie prokuratorów i sędziów wyznaczonych przez Ziobrę są byli PZPR-owcy.

Oczywiście system sądownictwa potrzebował reform ale raczej w administrowaniu, a mniej w personelu sędziowskim.

Lecz pod hasłem walki z “anarchizacją prawodawstwa w Polsce” Ziobro sam wprowadza anarchizację w konflikcie między prawem unijnym a polskim.

A siła przebicia tego zapalonego ministra jest tak mocna w obecnej aparaturze rządowej że podlegają temu zarówno kancelaria prezydenta i Sejm który przyjął jego ustawę nawet po odrzuceniu jej przez Senat.

Prezes Kaczyński na razie dał mu zielone światło.

To Ministerstwo Sprawiedliwości, a nie MSZ, kieruje teraz polityką europejską państwa, niezależnie od jakichkolwiek wynikających z tego konsekwencji dla Polski.

A konsekwencje mogą być poważne.

 

Partia PiS operuje obecnie w Europie na bocznym torze.

Nie posiada wpływowych sojuszników ani w Parlamencie Europejskim, ani w Komisji Europejskiej, ani w Radzie Ministrów.

Jeszcze udało się ostatnio Polsce zdobyć 100 miliardów złotych z unijnego Funduszu Sprawiedliwej Transformacji na przestawienie polityki energetycznej z uzależnienia od węgla na korzyść rozwoju przemysłów bardziej ekologicznych.

Ale ważną częścią nadchodzących miesięcy będzie walka o zachowanie polskiego przydziału 7-letniego budżetu unijnego.

Ostatnio przyznano Polsce 64,4 miliardów euro co oznacza już 23 proc. cięcia w porównaniu z poprzednim unijnym budżetem.

Ale w wyniku konfliktu o ustawie kagańcowej mogą być wprowadzone unijne sankcje w formie zamrożenia części tego budżetu dla Polski, jak i funduszów na tranformację ekologiczną.

Będzie to miało poważny i ujemny efekt na całą gospodarkę polską, a szczególnie na polskie rolnictwo i na rejony o niskim dochodzie gospodarczym, które dotychczas korzystały z unijnych funduszów rejonowych.

W międzyczasie grozi sytuacja gdzie sądy innych państw unijnych mogą nie uznawać decyzje sądów polskich.

Będą nawet głosy w Komisji i w Parlamencie Europejskim proponujące zawieszenie Polski jako członka Unii.

Na pewno skutki tej polityki omawiano w czasie wizyty w Polsce prezydenta Macrona.

Sondaże wskazują jak bardzo igra ze swoją popularnością partia rządząca aby zadowolić swoją misję walki z post-komuną.

Chyba na długą metę Kaczyński czy Morawiecki nie będą chcieli dopuścić do takiej katastrofy aby sprowokować Unię do wydalenia Polski.

 

To już nie byłby “polexit” ale coś jeszcze gorszego, tzw. wulgarnie “wypierpol”.

Ale na krótką metę nie chcą powstrzymywać ambitnego ministra-prokuratora, bo konflikt o sądy da ich kandydatowi na prezydenta szansę zagrania roli obrońcy suwerenności Polski.

I dlatego prezydent Duda ostatnio groził “Jestem prezydentem RP. Nie będą nam tutaj w obcych językach narzucali, jaki ustrój mamy mieć w Polsce i jak mają być prowadzone polskie sprawy”.

Te słowa potępiono powszechnie w Europie ale wielu Polakom podobały się.

Liderzy PiSu liczą na to że nawet jeżeli Unia zagrozi sankcjami to elektorat nie odczuje tego bólu przed majowymi wyborami.

Ale myślę że obawy Małgorzaty Kidawy-Błońskiej są słuszne.

Brexit powstał gdy, według premiera Camerona, referendum wywołało “dotychczas nieznane demony” które nie był w stanie powstrzymać.

Polexit mógłby powstać przy obecnym konflikcie z ustawodastwem europejskim bo może wywołać podobne demony w Polsce które nawet Kaczyński nie będzie w stanie powstrzymać.

Wiktor Moszczyński

Komentarze (1)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu WielkaBrytaniaOnline.co.uk , który jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.
85  Kierunek Indonezja
85 Kierunek Indonezja 2 dni temu, 08:10
Anglicy wyszli z powodu Niemców.Z Unii Handlowej wszystko poszło w Polityczną. Nie są tym zainteresowani. Stracili tak samo jak i Polska, np dostało się rybakom. A u nas dobito i przejęto
w każdej dziedzinie co tylko istniało. I tak oto trafił do nas cukier z upraw Randoup`owych czyli trucicieli Bayer/Monsanto .Ten cukier wybił dokarmione w pasiekach pszczoły parę lat temu.A ja wyjechałem i zostanę z Anglikami,pomimo że grozi to bardzo ciężkim żywotem od 2021. Jeżeli Polska powinna opuścić Eu to właśnie przez Niemcy. Niestety obawiam się,że Polska to nie Anglia i warunki byłyby znacznie gorsze takiego rozwiązania.

Pozostałe