„CCTV przyłapało mojego chłopaka na torturowaniu mnie"

  • 26.09.2019, 11:29 (aktualizacja 26.09.2019, 12:08)
  • Źródło: news.sky.com

Podziel się:

Oceń:

„CCTV przyłapało mojego chłopaka na torturowaniu mnie" Pic: West Yorkshire Police
Bethany Marchant, matka dwuletniego synka przeżyła próbę morderstwa i trzygodzinne tortury jej ówczesnego chłopaka.

W maju 24-letnia Bethany Marchant przeżyła atak swojego partnera podczas, którego między innymi zawiązał pętlę na jej szyi próbując ją powiesić.

W poniedziałek 28-letni Stefan Carr został skazany na 11 lat i 3 miesiące w sądzie koronnym w Leeds za atak na Bethany jak i jego byłego partnera.

Carr, były żołnierz, był wcześniej skazany za przemoc wobec kobiet.

Bethany, nauczycielka tańca, opowiadziała Sky News swoją historię w nadziei, że zwiększy ona świadomość przemocy domowej i zainspiruje innych do szukania pomocy.

„Kiedy Stefan zawiązał białą pętlę na mojej szyi, myślałam, że umrę. Po wielu uderzeniach i podduszaniach uciekłam do łazienki, ale kiedy z niej wyszłam, dalej na mnie czekał. Stojąc przede mną bez koszulki wyciągnął sznur z pudełka i zrobił pętlę. Powiedział mi, że był wyszkolonym zabójcą i nie chciał być „tą” osobą, ale ja go nią uczyniłam. Stefan podniósł mnie z ziemi, a następnie zawiesił na pętli na około trzy minuty. W tym momencie myślałam, że mój mały dwuletni syn nigdy więcej nie zobaczy swojej mamy. Chciałam wtedy umrzeć żeby silny ból nie trwał tak długo. Nie mogłam uwierzyć, że Stefan zmienił się w tę osobę. Oszukał wszystkich. Spotkałam go w barze około czerwca ubiegłego roku i zaczęliśmy rozmawiać. Zaczęliśmy się spotykać w październiku. Był uroczy i naprawdę miły - może zbyt miły. Cały czas kupował mi kwiaty i często wychodziliśmy gdzieś razem. Stefan nigdy mnie nie kontrolował i nigdy nie krzyczał na mnie. Nie powiedział mi w co mam się ubrać ani nic takiego. Nigdy się nie kłóciliśmy. W noc ataku kiedy byliśmy w jego domu w Castleford, West Yorkshire, powiedział mi jednak, że mnie zdradza.

- „Jest lepsza od ciebie”, chwalił się. Pokłóciliśmy się i powiedziałam mu, że chcę iść do domu, ale mi na to nie pozwolił. Zabrał mój telefon i klucze do mojego samochodu i zamknął mnie w swoim domu.

Przez następne trzy godziny przepychał mnie z pokoju do pokoju, w pewnym momencie położył mi poszewkę od poduszki na twarz. Położył mi ręce na gardle, żebym nie mógła oddychać. Krzyczał na mnie z nożem w dłoni i groził, że mnie zabije i skrzywdzi mojego syna. Za każdym razem, gdy próbowałam krzyczeć lub wołać o pomoc, wpadał w jeszcze większy szał. 

Później, kiedy uwolnił mnie z pętli, wszędzie wymiotowałam. W końcu udało mi się go przekonać, żeby zabrał mnie do szpitala. Powiedziałam mu: „Słuchaj, nikomu nie powiem. Powiem, że zostałam pobita na mieście. Cokolwiek chcesz, żebym powiedziała - powiem”. Wepchnął mnie na tył samochodu, na szczęście widzieli to sąsiedzi. Słyszeli wcześniej już moje krzyki więc zadzwonili na policję, ale kiedy zobaczyli mnie na zewnątrz, zadzwonili ponownie.

Stefan zawiózł nas na koniec ulicy i powiedział, że zamierza utopić mnie i mojego syna w pobliskim zbiorniku. Powiedział, że jeśli pójdzie do więzienia, zabije mnie i mojego syna. Wtedy była około 3 lub 4 rano.

Jakimś cudem udało mi się wysiąść z samochodu. Uciekałam krzycząc, by zwrócić na siebie uwagę. Byłam jednak zbyt słaba po wcześniejszym ataku więc Stefan powalił mnie na ziemię, był bardzo wysoki i muskularny, przyjmował sterydy, więc był znacznie silniejszy ode mnie. Wrzucił mnie z powrotem do samochodu, ale udało mi się ponownie z niego uciec i pobiec w stronę przybyłej już na miejsce policji.

Policja od razu mnie obroniła, byli fantastyczni. Nawet po incydencie dzwonili do mnie cały czas, żeby sprawdzić czy wszystko jest ze mną w porządku i świetnie spisali się podczas śledztwa.

Stefan ustawił w swoim domu wiele kamer, które zarejestrowały napaść - w tym moment, w którym zrobił pętlę. Sprawiło to, że było więcej obciążających dowodów do wykorzystania przeciwko niemu. 

Po ataku czułam się bardzo przestraszona. Kiedy jestem poza domem, jeśli czuję zapach perfum, których używał - muszę wyjść z tego miejsca. Jeśli widzę samochód, którym jeździł, natychmiast patrzę na rejestrację, aby upewnić się, że to nie on. Nie śpię już w szlafroku bo jeśli zasnę, boję się sznurka na szyi.

Tyle rzeczy wyzwala wspomnienia...

Teraz otrzymuję wiele próśb od ludzi, którzy znaleźli się w podobnych sytuacjach i którzy twierdzą, że zainspirowałam ich by skorzystali z pomocy.

Moja rada dla każdego, kto cierpi z powodu przemocy domowej - czy to psychicznej, czy fizycznej - musisz być odważny i mówić o tym głośno.

Trudno przewidzieć, do czego ktoś jest zdolny - ale wszyscy muszą wiedzieć, że pomoc jest dostępna."

Źródło: news.sky.com

Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu WielkaBrytaniaOnline.co.uk , który jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.

Pozostałe