OPERA: Salzburg – między komedią a tragedią

  • 02.09.2019, 10:03 (aktualizacja 02.09.2019, 10:06)
  • dr Jacek Kornak

Podziel się:

Oceń:

OPERA: Salzburg – między komedią a tragedią Opera Salzburg Festival
Niektórzy badacze wskazują, że opera w swoich źródłach nawiązuje do antycznych sztuk. W starożytności sztuka teatralna dzieliła się na komedię oraz tragedię. Wśród oper oczywiście możemy znaleźć inne podziały, ale te prastare rozróżnienie wciąż funkcjonuje.

W tym roku wśród przedstawień Salzburg Festival dwie najbardziej wyraziste produkcje reprezentowały niemal czyste skrajności: „Orphée aux enfers” Jacquesa Offenbacha oraz „Œdipe” George Enescu, to skrajnie różne podejścia do opery, ale także, jak udowodniał Festiwal w Salzburgu, fascynujące możliwości interpretacyjne klasycznych europejskich mitów.

„Orfeusz w piekle” Offenbacha to opera komiczna, która nie ma sobie równych. Mit Orfeusza jest szczególnie w muzyce czymś fundamentalnym.

Orfeusz, kompozytor, muzyk który swoją sztuką może zmiękczyć serca bogów, był najczęstszym tematem oper od samego początku.

Offenbach kompletnie zmienia historię Orfeusza.

Nie tylko znosi go z piedestału na bruk, ale nadaje swojej muzyce parodystyczny charakter, który momentami szokuje, momentami bawi, ale zawsze fascynuje.

Jeśli reżyserii podejmie się Barrie Kosky, to przynajmniej kontrowersje są gwarantowane.

Jednak gdy sama opera jest już kontrowersyjna mieszanka staje się wybuchowa.

Z początku wydaje się, że wszystko jest klasyczne.

Kosky przywołuje XIX wieczne paryskie przedstawienia, jest tutaj nawet pewien nostalgiczny klimat.

Eurydyka nie jest tutaj bierną ofiarą, ale pewną siebie, atrakcyjną kobietą, która nie cierpi swojego męża muzyka Orfeusza.

Uważa ona go za nudziarza i woli iść do piekieł i tam pozostać niż się z nim męczyć.

Muzyka Offenbach pełna jest cytatów od Monteverdiego do Glucka, natomiast Koski wydobywa teatralnie całe przerysowanie dzieła Offenbach.

Momentami jego produkcja przypomina rewie taneczne, momentami softporn, innym razem znów jest eleganckim klasycystycznym przedstawieniem.

Kosky to wulkan energii i jego „Orfeusz w piekle” mieni się od pomysłów.

Zawsze na granicy dobrego smaku i przerysowania, nie przestaje zaskakiwać i śmieszyć.

 

 

To produkcja erotyczna, wyzywająca, która może prowokować, ale także fascynować. Muzycznie w sposób równie seksowny Wiedeńskich Filharmoników poprowadził Enrique Mazzola.

Pod jego batutą muzyka Offenbacha mieniła się od rytmów, była roztańczona i żywiołowa. W roli Eurydyki wystąpiła Kathryn Lewek.

Jej głos był nie tylko technicznie niesamowicie sprawny.

Choć opera wydaje się błacha, to partia Eurydyki najeżona jest skomplikowanymi koloraturami.

Lewek nie tylko imponuje techniką, ale sworzyła ona uwodzicielską postać pełną sexappealu.

Lewek ma charyzmę sceniczną, która magnetyzuje widzów. Z długiego składu solistów należy wspomnieć również Max Hopp, który wykonał rolę Johna Styxa.

Jego głos był barwny i ekspresyjny. W rolę Marsa wcielił się młody polski śpiewak Rafał Pawnuk.

Na uwagę zasługuje również Nadine Weissmann, która wykonała partię Cupidona.

Jej głos był pewny i wyrazisty. Joel Prieto był uroczym Orphée, aż ciężko zrozumieć dlaczego Eurydyka go nie chciała. Ja bym się nie zastanawiał dwa razy.

„Œdipe” George Enescu miał swoją premierę w 1936 roku w Paryżu.

Dzieło, momentami bardziej przypominające oratorium niż typową operę, jest niejako kulminacją modernizmu.

Oparta na tragediach Eurypidesa opera jest wielkich rozmiarów utworem, który imponuje swoim rozmachem i oryginalnym językiem muzycznym.

Dla Salzburg Festival „Œdipe” przygotował od strony scenicznej Achim Freyer. Freyer, który szlify reżyserskie zdobywał u Bertolda Brechta, to weteran opery.

To zarazem artysta, który również maluje, rzeźbi oraz tworzy instalacje przestrzenne. Jego styl jest niepowtarzalny, stąd nawet trudno go opisać.

Freire tworzy sceny niezwykle malarskie, zawieszone gdzieś na pograniczu surrealizmu i symbolizmu. Jego „Œdipe” to dzieło hiperboliczne, brak tutaj dosłowności, za to jest delikatność z jaką Freyer traktuje swojego bohatera.

Freyer tworzy mroczny świat, w którym jednostka zmaga się z przeznaczeniem. Tutaj nie ma wygranych.

U Freyera obrazowość dzieła idzie w parze z muzycznością. W każdej scenie jest tutaj pewna czułość. Pomimo dość abstrakcyjnej wizji Freyer w tradycyjny dla opery sposób uczy nas empatii.

Muzycznie jest to niezwykle skomplikowane dzieło, stąd ogromne brawa należą się Ingo Metzmacherowi, który poprowadził Vienna Philharmonic.

Pod jego batutą muzyka Enescu nie brzmi ciężko, wręcz przeciwnie, ma momentami kameralną, intymną atmosferę.

Orkiesta posiadała piękne brzmienie, chwilami imponujące rozmachem, a chwilami lirycznym nastrojem. Christopher Maltman wcielił się w tytułową postać. Jego Œdipe był wykonany bardzo inteligentnie i z dużą dozą dramatyzmu.

Maltman imponował bogactwem ekspresji wokalnej oraz głębokim odczytaniem roli Edypa. Niezwykle wyrazistą postać stworzył John Tomlinson.

Jego Tirésias był prawdziwie przejmujący. Głos Tomlinson wprawdzie nie ma już lekkości i brak tutaj pięknego brzmienia, ale jest za to mistrzostwo interpretacyjne, które sprawia, że każda jego fraza jest pełna znaczeń.

Anaïk Morel jako Jocaste odznaczała się intensywnym, momentami przeszywającym głosem. Warto również wspomnieć Brian Mulligan, który wykonał Créona. Jego głos był męski, mięsisty, a zarazem Mulligan śpiewał dynamicznie.

„Orphée aux enfers” Jacquesa Offenbacha oraz „Œdipe” George Enescu to dwa całkowicie różne przedstawienia, jednak oba są wizjonerskie i przygotowane na najwyższym poziomie. Salzburg Festival po raz kolejny udowadnia, że w świecie opery po prostu nie ma sobie równych.

dr Jacek Kornak

Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu WielkaBrytaniaOnline.co.uk , który jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.

Pozostałe